Znów kłopoty ze stadionem im. Henryka Reymana. Na zlecenie Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu zdemontowana została część dachu. Chodzi o elementy chroniące trybuny przed zacinającym deszczem. Jeśli 23 lutego, w czasie Wielkich Derbów Krakowa, aura nie będzie sprzyjająca, kibice z pierwszych rzędów będą musieli zaopatrzyć się w parasole.
Decyzja ZIKiT to pokłosie wydarzeń ze stycznia ubiegłego roku. Śnieg i lód, zalegające na dachu trybuny wschodniej, zsunęły się wówczas na dach nad trybuną południową, niszcząc jego pleksiglasowe elementy. Urzędnicy zlecili ekspertyzę nadzorowi budowlanemu i w grudniu doczekali się odpowiedzi.
– Na jej podstawie oceniliśmy, że należy te elementy zdemontować, gdyż w śniegowo-lodowej porze zagrażają bezpieczeństwu. Chcieliśmy uniknąć sytuacji z poprzedniego roku, bo w lutym na stadionie znów będą rozgrywane mecze – wyjaśnia Potr Hamarnik, rzecznik prasowy ZIKiT-u.
Winne procedury
Dlaczego prace rozpoczęto dopiero teraz, na 12 dni przed startem wiosennej części rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy? Jak zwykle wszystkiemu winne są procedury. – Decyzję otrzymaliśmy w grudniu, ale nie mogliśmy tak po prostu wejść i zdjąć tych elementów. Zgodnie z prawem musieliśmy w ramach przetargu wybrać firmę, która wykona takie zlecenie. To i tak dość szybki proces – zapewnia Hamarnik.
ZIKiT zastanawia się teraz, w jaki sposób zastąpić zdemontowane części, by dach spełniał swoją funkcję, jednocześnie nie powodując w przyszłości kolejnych problemów. Żadne decyzje nie zostały jednak jeszcze podjęte. Nie wiadomo także, kto sfinansuje dodatkowe prace. Na pewno nie zostanie to rozliczone w ramach gwarancji udzielonej przez wykonawcę. Winę za powtarzające się problemy ponosi bowiem wadliwy projekt stadionu.
Kibicom Białej Gwiazdy pozostaje zatem zaklinanie pogody i modlitwy, by w czasie dni meczowych opady omijały Kraków. – Na razie mamy dużo szczęścia, aura nam sprzyja. Rzeczywiście, daszki miały rozwiązać kwestię padającego na pierwsze rzędy deszczu. Parametr bezpieczeństwa na stadionie jest jednak ważniejszy niż suche głowy – skomentował sytuację prezes Wisły Kraków, Jacek Bednarz.