Wczoraj późnym wieczorem funkcjonariusze Straży Miejskiej na gorącym uczynku schwytali grafficiarza. O mężczyznach malujących wulgarne napisy w okolicach pawilonu handlowego przy ul. Siemaszki, dyżurnego SM poinformował jeden z mieszkańców.
We wskazane przez niego miejsce udały się dwa patrole. - Widząc nadchodzących strażników mężczyźni chwycili w ręce reklamówki i zaczęli uciekać w głąb osiedla - mówi rzecznik prasowy Straży Miejskiej, Marek Anioł. - Tam natknęli się na drugi patrol odcinający im drogę ucieczki. Wtedy rozdzielili się i pobiegli w różnych kierunkach. Jednemu z nich udało się zbiec, drugiego ujęto po krótkim pościgu.
Strażnicy znaleźli przy nim puszki z farbą w sprayu, które posłużyly do wykonania napisów o charakterze kibicowskim na ściane pawilonu handlowego (o długości ok. 10m i wysokości 2,5m) oraz garażu położonego kilkadziesiąt metrów dalej. W reklamówce znajdował się także sporej wielkości... tasak. Mężczyzna został przekazany policji.
- Ta interwencja jest przykładem znakomitej reakcji mieszkańca na zaobserwowaną, niepokojącą sytuację. Między innymi dzięki sygnałom od krakowian, będących świadkami malowania graffiti, możliwe są szybsze i skuteczniejsze działania - komentuje Marek Anioł.