Pięć utopionych kotów, kolejnych kilkanaście szukających domu i zniszczone sprzęty. To efekt zalania, do jakiego doszło ubiegłej nocy w kociarni przy ulicy Chocimskiej.
Do zalanego pomieszczenia jako pierwsza dotarła wolontariuszka przejmująca poranny dyżur. Zaalarmowała Straż Pożarną i władze fundacji prowadzącej schronisko. – Było ciemno i strasznie. Woda sięgająca kolan, dramat – mówi Agnieszka Kizlich, prezes fundacji Stawiamy Na Łapy.
Nieszczęśliwy wypadek
Jak się okazało do zalania pomieszczenia w przyziemiu przyczyniły się wczorajsze ulewne deszcze i awaria prądu. Na zewnątrz zebrało się sporo deszczówki, która wdarła się do środka, a brak zasilania spowodował, że nie zadziałały pompy awaryjne. W efekcie pięć kotów utonęło, zniszczeniu uległy pralka, suszarka, a także drapaki oraz worki z karmą i żwirkiem.
– Utopiło się pięć kotów, które przyjęliśmy wczoraj. Ich klatka jako jedyna stała na podłodze, cała reszta była bezpieczna, bo pozostałe klatki są dużo wyżej, a koty biegające luzem miały się gdzie schronić – zapewnia Kizlich.
Strażakom udało się wypompować wodę, a także wyłapać przerażone zwierzęta. – Strażacy przyjechali bardzo szybko, bardzo sprawnie to załatwili. Wyłapali i wynieśli wszystkie koty, a nie było łatwo, bo woda sięgała wysokości pół metra i nie można było bezpiecznie wejść – relacjonuje przedstawicielka fundacji.
Pomoc potrzebna na cito
Jak dodaje, w tej chwili najpilniejsza potrzebą jest znalezienie domów dla pozostałych 28 kotów, najem nowego lokalu, bo to przy ul. Chocimskiej przestało być bezpieczne i pomoc w wywiezieniu zniszczonego wyposażenia schroniska na składowisko w Baryczy.
Fundacja jest ubezpieczona, jednak procedura przyznawania odszkodowania może potrwać kilka tygodni, dlatego fundacja zwraca się z prośbą o pomoc do wszystkich krakowian mogących przyjąć zwierzęta pod swoje dachy. Więcej informacji, w tym numery telefonów można znaleźć na facebookowym profilu fundacji Stawiamy Na Łapy.
Fotografie wnętrza kociarni dzięki uprzejmości Agnieszki Kizlich/Stawiamy Na Łapy