Jak prezydent Majchrowski przyjął oszusta z parasolem [ZDJĘCIA]

Miał być przelew, akademia, obóz w tureckim hotelu „księcia z Kambodży” i tłuste lata. Skończyło się na oszustwie, rzekomym zawale podczas lotu przez Atlantyk pana z gotówką i stanie przedzawałowym wielu kibiców Wisły. Dokładnie rok temu Vanna Ly, Mats Hartling i Adam Pietrowski zostali przyjęci przez Jacka Majchrowskiego.

Grudzień 2018 roku był w Krakowie cieplejszy od obecnego. Nie tylko z powodu temperatury powietrza, ale szumu wokół Wisły Kraków związanego z rzekomymi inwestorami: Vanną Ly, francuzem kambodżańskiego pochodzenia, przestawianego jako członka kambodżańskiej rodziny królewskiej, jego kompana, Szweda Matsa Hartlinga, i działającego w Niemczach agenta, Adama Pietrowskiego.

Oczekiwani jak zbawcy, 21 grudnia spotkali się w hotelu z piłkarzami, którzy kilka godzin później rozgrywali mecz z Jagiellonią Białystok. Tego dnia sprzęt fotoreporterów obecnych na stadionie częściej był skierowany na lożę prezydencką obiektu, gdzie rywalizacji przyglądała się wymieniona wyżej trójka, niż na murawę, po której biegali zawodnicy.

40 minut u Majchrowskiego

Dzień później trójcę, którą pod magistrat przywiózł ówczesny wiceprezes Wisły Daniel Gołda, przyjął ze swoją świtą prezydent Jacek Majchrowski. Vanna Ly, nazwany przez Majchrowskiego „panem skośnookim”, do budynku urzędu miasta wszedł zasłaniając się parasolem. Opuszczając gabinet prezydenta, również się zakrywał, rozkładając parasol już w holu, a następnie szybkim krokiem uciekał z urzędu.

Powiem Wam, że przy tym Vanna Ly, to Bogusław Cupiał był medialnym zwierzęciem @SportINTERIA pic.twitter.com/rtx1od0aDt

— Piotr Jawor (@pijawor) December 22, 2018

Pietrowski, typowany na nowego dyrektora sportowego Wisły, tłumaczył, że jest wrażliwy na kamery i światło. Mateusz Miga (wtedy dziennikarz „Sportu”) ujawnił później wizytówkę, którą zostawił w Krakowie. Wchodząc na adres strony Adia Investment trafiało się na... zdjęcie robotów.

Jeśli komuś nie chce się klikać. Strona Adia Investment, której przedstawicielem jest Vanna Ly: pic.twitter.com/QlQKPg7Lhh

— Mateusz Miga (@MateuszMiga) January 8, 2019

Kiedy Vanna Ly uciekł z magistratu, gdzie miał potwierdzić prezydentowi, że przejmie klub i zgodnie z umową do 28 grudnia przeleje 12,2 miliona złotych, do dziennikarzy wyszedł Pietrowski. Zapowiadał konferencję prasową i wysłanie piłkarzy na obóz w Turcji, do jednego z hoteli „księcia z Kambodży”.

Majchrowski nazwał Vannę Ly „panem skośnookim”. Co jeszcze mówił dziennikarzom 22 grudnia 2018 roku?

„Muszę powiedzieć, że rozmowa była dosyć optymistyczna. Panowie nie koncentrują się tyko na kupnie Wisły. Chcą budować akademię piłkarską, pokazywali projekty obiektów, które już wybudowali. To napawa optymizmem, ale poznamy ich po czynach".

"Przez 16 lat prezydentury miałem do czynienia z wieloma inwestorami, którzy na pytanie czy mają pieniądze mówili: „mamy mieć”. Miejmy nadzieję, że tu wszystko pójdzie tak jak trzeba. Nie pytałem ich, skąd mają pieniądze. Umówiliśmy się, że za dwa tygodnie zrobią konferencję prasową, na której punkt po punkcie wszystko wyjaśnią".

"Akademia, którą pokazali, miała 50 boisk".

Farsa

Vanna Ly i spółka zdążyli jeszcze się spotkać z Jakubem Błaszczykowskim i zjeść pod Wawelem kolację. Mieli problemy, by zapłacić kartą, ale uratowała ich gotówka. Potem Vanna Ly zniknął i na naszych oczach rozgrywała się farsa. Na Twitterze Wisły Kraków pojawił się komunikat o rzekomym zawale inwestora, przez co przelew nie został wykonany. Hartling próbował przekonywać, że sam padł ofiarą oszustwa.

Wisłę udało się odzyskać, a potem zabezpieczyć akcje klubu. W styczniu na ratunek przyszli Jakub Błaszczykowski, Tomasz Jażdżyński i Jarosław Królewski (pożyczyli razem ponad cztery miliony złotych), a za nimi między innymi obecny prezes Piotr Obidziński i były właściciel i prezes Legii Warszawa, Bogusław Leśnodorski. Pierwszym prezesem został Rafał Wisłocki, który wcześniej, jako przedstawiciel Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków, był w Szwajcarii między innymi z byłą prezes Marzeną S., gdzie miała być podpisywana umowa dotycząca sprzedaży klubu. Biała Gwiazda odzyskała zawieszoną licencję i dokończył sezon.

Wisła formalnie wróciła w ręce Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków, ale od stycznia nie ma ono nic do powiedzenia. Decyzję podejmują ratownicy-pożyczkodawcy. Do końca roku Błaszczykowski, Jażdżyński i Królewski oficjalnie mają się stać właścicielami Białej Gwiazdy.