Chcieli wyrzucić setki kilogramów szkła nad Wisłą. Złapani na gorącym uczynku

Funkcjonariusze Straży Miejskiej złapali na gorącym uczynku meżczyzn, którzy przy ul. Dymarek, nad brzegiem Wisły chcieli wysypać setki kilogramów szkła.

Strażnicy miejscy z referatu ekologicznego wczoraj późnym wieczorem kontrolę terenu znajdującego się przy ulicy Dymarek. Działania te były związane ze zgłaszanymi i potwierdzanymi przypadkami częstego wyrzucania tam śmieci i odpadów. – W pewnym momencie na ulicy pojawił się samochód osobowy z przyczepą. Poruszał się wolno, często zatrzymywał, a siedzący w nim dwaj mężczyźni rozglądali się wokół. Po chwili auto zjechało z drogi kierując się w stronę koryta Wisły – mówi Marek Anioł, rzecznik krakowskiej Straży Miejskiej. – Pojazd zatrzymał się i obaj mężczyźni wysiedli. Rozglądając się na lewo i prawo zaczęli wyjmować z przyczepy potłuczone szkło i szyby, rozrzucając je dookoła – dodaje Anioł.

Funkcjonariusze podeszli do zaskoczonych mężczyzn i poprosili o okazanie dokumentów. – W związku z popełnionym wykroczeniem nałożyli na nich mandaty karne - po 300 złotych na każdego – informuje Marek Anioł. Zobowiązali też mężczyzn do wysprzątania rozrzuconego szkła. Okazało się również, że w przyczepie znajdowało się kilkaset kilogramów odpadów szklanych.

Na pytanie dlaczego to zrobili, jeden z mężczyzn odpowiedział, że mieli zamiar pozostawić szkło w lamusowi przy ul. Nowohuckiej, lecz spóźnili się pięć minut i nie zostali obsłużeni. Aby nie wracać do domu z pełną przyczepą, wpadli na pomysł, by wyrzucić szkło w miejscu odosobnionym – opowiada rzecznik Straży Miejskiej.

Strażnicy musieli w tej sprawie wykazać się również pomocną dłonią. Auto, którym ukarani mężczyźni wjechali w koryto Wisły, ugrzęzło tak mocno w błocie, że kierujący nie był w stanie nim wyjechać.

Zapadał zmrok, miejsce było odludne, dlatego strażnicy pomogli mężczyznom wypchnąć samochód na twardy grunt – kończy Marek Anioł.