Sypie się mur na Plantach

Mur okalający klasztor oo. Reformatów jest w opłakanym stanie. Jak informuje Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków, budowla stoi na bardzo płytkich fundamentach. – Występuje też różnica poziomów od strony wewnętrznej i zewnętrznej – tłumaczy Janczykowski. Na szczęście historyczne ogrodzenie zostało niedawno zabezpieczone i czeka na remont. Sprawa jest jednak mocno skomplikowana.

Podpórki przy murze, jak zapewnia wojewódzki konserwator zabytków, są wystarczającym zabezpieczeniem przed zawaleniem się ogrodzenia. Maciej Wilamowski z biura Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa informuje, że w grudniu 2013 roku zostały przeprowadzone prace ratunkowe narożnika muru od strony północno-zachodniej. – Został zabezpieczony przed zimą i tym samym zniwelowano zagrożenie – tłumaczy Wilamowski.

Dyrektor przyznaje, że SKOZK jest chętny na dofinansowanie remontu, który został na samym początku wyceniony na 1,47 miliona złotych (za tę kwotę miałby zostać wykonany remont całego muru). Wilamowski jednak zastrzega, że kwota ta może się zmniejszyć lub zwiększyć w zależności od tego, jak będzie wyglądał ostateczny projekt. – Na razie są małe szanse na to, że w tym roku Bracia dostaną dofinansowanie i tym samym ruszą prace, ponieważ jako inwestorzy nie uzupełnili oni projektów budowlanych, a bez tego nie zostanie wydane pozwolenia na budowę – mówi Maciej Wilamowski. Dodatkowo potrzebne jest otrzymanie zgody na zajęcie pasa ziemi, który do klasztoru nie należy.

Najpierw zabezpieczenie, później estetyka

Jak tłumaczy architekt Mikołaj Kornecki, przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Ratowania Zabytków, który pomaga ojcom Reformatom, obecnie sporządzane jest projekt geotechniczny. – Cały problem polega na tym, że ten mur od strony Plant nie ma fundamentów, a od strony klasztoru teren jest 1,5 metra wyższy. Kiedy jest zima, mur namaka i później, gdy woda zamarza, wypycha fundamenty – mówi Kornecki.

Problemy z murem sięgają jednak… czasów pierwszej lokacji Krakowa. Klasztor Reformatów został wybudowany na dawnej fosie. – Fosa została zasypana różnymi śmieciami. Klasztor z murami nie stoi na nośnym gruncie, mur trzeba więc wzmocnić - zrobić odwierty na około 5 metrów, sięgnąć gruntu nośnego i wbić pale. Zmienia się wiec koncepcja. Dopiero po umocnieniu możemy zająć się estetyką – wyjaśnia architekt.

Prace mają ruszyć jeszcze w tym roku. Natomiast renowacja i konserwacja muru mogłaby rozpocząć się w przyszłym roku. – Sprawa nie jest łatwa, dodatkowo mur ma 200 metrów i nie da się wszystkiego zrobić od razu – mówi Kornecki.