Ogromne reklamy szpecą kamienicę w centrum

– Chciałbym zwrócić uwagę na oszpecanie przez firmę Ziko elewacji kamienicy na rogu Basztowej i Długiej – zgłasza nam Czytelnik. Dyrektor aptek ds. marketingu zgadza się, że reklamy szpecą miasto, ale nie ma możliwości reklamować się w inny sposób.

Reklamy szpecące miasto, to problem, z którym trudno walczyć. Jedni przechodzą obok bannerów obojętnie, jednak większości mieszkańców reklamowanie się firm w ten sposób stanowczo przeszkadza.

– Chcę zapytać się firmy Ziko, czy uważa, że w ten sposób ozdabia nasze miasto? A może jeszcze powiesi kilka bannerów na tej kamienicy? Zostało przecież jeszcze tyle wolnego miejsca... – komentuje ironicznie nasz Czytelnik. Jego zdaniem, potrzeba reklamy jest naturalna, jednak można to robić w dużo bardziej estetyczny sposób. – Sam pracuję w agencji reklamowej, rozumiem to, ale można zrobić to inaczej niż przez obwieszanie elewacji kamienic koszmarnymi płachtami – dodaje i zaznacza, że w ostatnim czasie dowieszono tam kolejne bannery reklamujące firmę.

„Chcielibyśmy zrobić coś fajnego”

Bannery wiszą na murach kamienicy przy ul. Basztowej od dawna, odkąd firma Ziko podpisała umowę z właścicielem budynku. – Nie dowieszaliśmy w tym miejscu nowych reklam, a jedynie te brudne wymieniliśmy na nowe. Teraz nie szpecą już brudem, ale samą formą istnienia – przyznaje w rozmowie z LoveKraków.pl Katarzyną Zając, dyrektor ds. marketingu i komunikacji Ziko Aptek.

1 stycznia 2012 roku weszły w życie przepisy zakazujące reklamowania aptek. Legalne jest natomiast informowanie o ich nazwie i adresie, pod którym się znajdują. – Dlatego też te bannery nie wyglądają najlepiej. Gdybyśmy mogli tam zrobić coś fajnego, to byłoby o wiele lepiej. Mamy jednak reguły, do których muszę się dostosować, a bardzo chcielibyśmy robić reklamy lepszej jakości – twierdzi Zając.

Wszędzie i byle jak

– Też jestem osobą, która ceni sobie estetykę, szczególnie takich miast, jak Kraków. Jednak powiedzmy sobie jasno, jestem odpowiedzialna za marketing i nie mam wyboru. Polityka miasta, z którą nawet jako osoba odpowiedzialna za marketing się nie zgadzam, jest taka, że wieszamy wszystko, jak chcemy i byle jak. Dlatego, jeżeli ja nie powieszę reklamy, a konkurencja to zrobi, to zostaję w tyle, a 500 osób krakowskiego personelu wyląduje na bezrobociu – wyjaśnia dla LK Katarzyna Zając.

Jak tłumaczy, pomimo najszczerszych chęci, firma nie ma wyjścia wieszać innych reklam niż te, które obecnie znajdują się na kamienicy. – Z dużą przyjemnością będę dawać małe i zgrabne oznakowania, ale nie mogę sobie na to pozwolić, jeśli po obu stronach mam sąsiadów z używaną odzieżą, którzy obklejają mury na wszystkie możliwe sposoby. Wtedy w ogóle nie byłoby nas widać, a nie o to nam chodzi – przyznaje dyrektor ds. marketingu.