Łaźnia, krypty i baszta. Co skrywa Muzeum Archeologiczne?
Wielka transformacja z poszanowaniem historii
Trwa jeden z najważniejszych projektów Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa na lata 2022–2026: remont i adaptacja Muzeum Archeologicznego w Krakowie.
– To wielka transformacja, dzięki której muzeum zyska nowe przestrzenie wystawiennicze, klatkę schodową i windy – wszystko przy maksymalnym poszanowaniu substancji zabytkowej – mówi dla LoveKrakow.pl dr Maciej Wilamowski, dyrektor Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków (SKOZK).
Całość inwestycji wyceniono na ponad 14 mln zł, z czego 6,5 mln zł pochodzi z funduszu SKOZK.
Archeologiczne niespodzianki pod dawnym więzieniem
Jak przypomina Wilamowski, budynek nigdy wcześniej nie był w pełni zbadany archeologicznie.
– Do lat 50. mieściło się tu więzienie, więc o wykopaliskach nie było mowy. Później nikt nie myślał o zamknięciu muzeum tylko po to, by badać to, co kryje się pod posadzką – tłumaczy.
Podczas remontu archeolodzy natrafili na liczne odkrycia. Odsłonięto relikty łaźni miejskiej z przełomu XIII i XIV wieku, krypty dawnego kościoła św. Michała oraz pozostałości zabudowy z XV–XVI wieku. Znaleziono również pochówki, w tym nienaruszone groby sięgające 5 metrów w głąb ziemi.
Te znaleziska wymusiły korekty w projekcie.
– Trzeba było przeprojektować schody i zmienić lokalizację windy, by nie naruszyć reliktów archeologicznych. Wszystko uzgadnialiśmy z konserwatorem zabytków – podkreśla Wilamowski.
Dzięki tym zmianom zwiedzający zobaczą mury i łuki dawnego kościoła św. Michała, a także ślady dawnych pożarów, które trawiły to miejsce.
Baszta pod wejściem
Niespodzianki nie skończyły się w murach budynku.
– Gdy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, przy budowie pawilonu wejściowego natrafiono na nieznany mur, a potem na relikty baszty Legackiej – element dawnych murów obronnych Krakowa – mówi Wilamowski.
To odkrycie ponownie wymusiło zmiany w projekcie, ale prace postępują zgodnie z planem.
Po zakończeniu inwestycji muzeum rozpocznie etap organizacji wystaw i wyposażania wnętrz.
– Z tym muzeum poradzi sobie już samodzielnie – dodaje Wilamowski.