Bezpieczne, urzekające i ekologiczne. Jak na drodze sprawdziło się elektryczne Volvo ES90
Volvo, czyli bezpieczeństwo
Szwedzka marka jest synonimem bezpieczeństwa. Centrum badawczo-rozwojowe Volvo w Goteborgu od ponad 25 lat pracuje, by podróże były nie tylko bezusterkowe i komfortowe, ale także jak najczęściej prowadziły do szczęśliwego celu. To Volvo wymyśliło i wprowadziło pasy bezpieczeństwa, a potem podzieliło się tą nowinką z konkurencją. Rywalizacja o klienta nigdy nie może przesłonić najwyższych wartości – zdrowia i życia kierowcy oraz pasażerów.
Jakub Sierzawski, Doradca ds. Kluczowych Klientów Flotowych w Volvo Wadowscy, autoryzowanym dealerze Volvo w Krakowie, zdradza, że obecnie trwają zaawansowane prace nad wprowadzeniem „inteligentnych pasów bezpieczeństwa”. – Posiadają system, który na bieżąco dopasowuje się do sytuacji kolizyjnej. Przelicza on wszystkie dane z czujników i radarów, naszą prędkość, a nawet masę i wzrost pasażerów, by zadziałać jak najlepiej – mówi Jakub Sierzawski.
Nad Wisłą doceniamy te zalety. Polska jest dla Volvo czwartym największym rynkiem sprzedaży samochodów.
Pół wieku od Elbil 1976
Jakub Sierzawski przypomina, że to szwedzka marka jest także pionierem elektryfikacji. Pierwszy niespalinowy samochód Volvo został wprowadzony na rynek już w 1976 roku. Dziś Elbil 1976 (elbil po szwedzku znaczy elektryczny) jest jednym z setek modeli prezentowanych w Muzeum Volvo w Arendal.
Od kilku lat Volvo regularnie wprowadza na rynek nowe elektryki. I zdecydowanie nie są to pojazdy, które powinny dziś być eksponatami na wystawach. Wiemy to dzięki testów w ramach Volvo Safety Lab: Electric Winter Edition. Kolumna złożona z modeli EX30, EX90 i ES90 zmierzyła się z zakorkowanym odcinkiem zakopianki, codziennym ruchem na ulicach Krakowa i odcinkiem poza miejskim.
Co wiadomo? Elektryczne samochody Volvo są świetnie wyciszone. Trwające na zakopiance roboty i spotykane po drodze ciężarówki nie odebrały nam radości z jazdy. Zwłaszcza na pierwszym odcinku – z salonu Volvo Wadowscy w Gaju na Kopiec Kościuszki, gdy trzeba było częściej się zatrzymywać, idealnie sprawdziła się funkcja One Pedal – umożliwiające przyspieszanie i hamowanie za pomocą jednego pedału. W każdym z modeli było wystarczająca dużo miejsca dla kierowcy i pasażerów. Miało się wrażenie, że samochody suną po jezdni niczym tramwaj – też na prąd – po idealnym torowisku. Wiemy, że drogi idealne nie są, jednak konstruktorzy zrobili wiele, by dziury i nierówności były niemal nieodczuwalne.
Volvo współpracuje z Googole, dlatego systemy nie są dla nas obce. Znamy je ze smartfonów i w samochodzie nie czujemy się zdezorientowani. To ważne – największą uwagę należy poświęcić drodze.
Testy Volvo EX30, EX90 i ES90
Pierwszy odcinek pokonaliśmy największym suwem EX90. Samochód idealny dla rodziny – z trzema rzędami siedzeń – mogący przewozić do siedmiu pasażerów. Mniej doświadczony kierowca na początku może mieć obawy związane z jazdą długim na pięć metrów pojazdem, ale znikają po przejechaniu kilkuset metrów. Nie czuć, że prowadzi się tak duży samochód, a nowoczesna technologia pomaga w parkowaniu i manewrach na drodze, gdzie często decydują centymetry.
EX90 na jednym ładowaniu może przejechać nawet 624 km (Twin Motor i Twin Motor Performence), a zasięg z Single Motor w testach to ok. 571 km. Pojemność bagażnika to 310, 1010 lub aż 1915 litrów – w zależności od konfiguracji siedzeń. Bateria naładuje się od 10 do 80 procent w około 30 minut na stacjach szybkiego ładowania.
Pod Kopcem Kościuszki przesiadamy się do mniejszego, ale nie małego EX30. Świetny do codziennego użytkowania w mieście, nie zawiedzie też na dłuższej trasie. Zaskakuje jego zwinność – delikatnie wciskamy pedał gazu, a on wyprzedza samochody na pasie obok. Z Twin Motor Performence setkę osiąga w 3,6 sekundy!
Bezpieczeństwo? To podstawa. W 2024 roku otrzymał pięć z pięciu możliwych gwiazdek po testach zderzeniowych przeprowadzonych przez Euro NCAP. Zasięg baterii – w zależności od silnika – wynosi od 337 do 475 km. 80 proc. naładowania baterii możemy osiągnąć w 26 minut. Kawa z hot-dogiem na stacji ruszamy dalej.
Docieramy do przeprawy promowej w Piekarach i zacieramy ręce. Przed nami najnowszy ES90 – prosto z fabryki, jeszcze przed lokalną premierą. Niektórzy nazywają go limuzyną i coś w tym jest. Choć jak zawsze w przypadku Volvo – szwedzka elegancja. W środku regulowane nawet tyle siedzenia i głośniki o mocy 2500 watów. Można się poczuć jak w sali koncertowej. Wyróżni się na drodze i dowiezie rodzinę na wakacje.
Szacowany zasięg – w zależności od silnika – do 679 km. Ekspresowy czas ładowania od 10 do 80 procent. Zaledwie 22 minuty przy ładowarce DC 350kW. Volvo ES90 wykracza poza sztywne ramy.