Trudna lokalizacja i zagrożenie dla otoczenia. Drzewa musiały zostać wycięte
Jak informowaliśmy już wcześniej, w zaktualizowanych na kwiecień planach wycinki drzew Zarząd Zieleni Miejskiej zamieścił również informację o usunięciu kilku okazów z Parku Lilli Wenedy.
Urzędnicy tłumaczyli, że cztery sztuki wytypowane do wycinki rosną w trudnym terenie, czyli na szczycie stromej skarpy. Ich stan fitosanitarny oraz nienaturalne nachylenie pni stwarzały realne niebezpieczeństwo dla osób korzystających z parku oraz dla sąsiednich posesji.
Pod topór poszedł m.in. klon pospolity o obwodzie pnia 153 cm.
Do wycinki przeznaczono też dwa potężne dęby szypułkowe (o obwodzie 230 i 156 cm) rosnące na szczycie skarpy. Jak wyjaśnili urzędnicy, w ich koronach blisko 20–30 proc. stanowiły suche i wyłamane gałęzie. Korona większego z nich niebezpiecznie nachylała się nad prywatną działką.
W wykazie pojawił się też zapis o konieczności usunięcia jednego z pni brzozy brodawkowatej (140 cm).
Urzędnicy zapewnili również, że w ramach nasadzeń zastępczych w parku pojawi się sześć nowych drzew.