Trudna lokalizacja i zagrożenie dla otoczenia. Drzewa musiały zostać wycięte

Spacerowicze w Parku Lilli Wenedy mogą natknąć się na powalone pnie. Uspokajamy: to efekt planowanej wycinki drzew, które ze względu na swój stan zagrażały bezpieczeństwu osób odwiedzających park.

Jak informowaliśmy już wcześniej, w zaktualizowanych na kwiecień planach wycinki drzew Zarząd Zieleni Miejskiej zamieścił również informację o usunięciu kilku okazów z Parku Lilli Wenedy.

Urzędnicy tłumaczyli, że cztery sztuki wytypowane do wycinki rosną w trudnym terenie, czyli na szczycie stromej skarpy. Ich stan fitosanitarny oraz nienaturalne nachylenie pni stwarzały realne niebezpieczeństwo dla osób korzystających z parku oraz dla sąsiednich posesji.

Pod topór poszedł m.in. klon pospolity o obwodzie pnia 153 cm.

Korona żywotna z widocznym suszem cienkim i grubym około 20–30 proc., widoczne ślady wyłamań, w tym widoczne zawieszone gałęzie. Pień w dolnej części lekko pochylony, na wysokości około 5 metrów zaczyna się mocno wychylać w stronę południowo-wschodnią
ZZM
Wycięte drzewa w Parku Lilli Wenedy
Wycięte drzewa w Parku Lilli Wenedy
Aleksandra Łabędź

Do wycinki przeznaczono też dwa potężne dęby szypułkowe (o obwodzie 230 i 156 cm) rosnące na szczycie skarpy. Jak wyjaśnili urzędnicy, w ich koronach blisko 20–30 proc. stanowiły suche i wyłamane gałęzie. Korona większego z nich niebezpiecznie nachylała się nad prywatną działką.

W wykazie pojawił się też zapis o konieczności usunięcia jednego z pni brzozy brodawkowatej (140 cm).

Urzędnicy zapewnili również, że w ramach nasadzeń zastępczych w parku pojawi się sześć nowych drzew.