Nowa ścieżka przez las w Tyńcu gotowa. Koniec dziury na trasie do Skawiny

Nowa ścieżka na Wzgórzu Grodzisko w Tyńcu jest już gotowa. Brak połączenia w tym miejscu przez lata psuł przejazd między Krakowem a Skawiną.

Przez lata rowerzyści mierzyli się tu z błotem i koniecznością prowadzenia roweru. – Każdy, kto jeździł rowerem między Krakowem a Skawiną, znał ten fragment. Zaledwie 240 metrów, a potrafiły popsuć cały przejazd. Po deszczu zmieniały się w gliniasty tor przeszkód, a rower trzeba było prowadzić, czasem w błocie po kostki i zawsze wracało to samo pytanie: dlaczego właśnie tu brakuje przejazdu? – opisuje na Facebooku wiceprezydent Stanisław Mazur.

– Dziś to pytanie przechodzi do historii. Kończą się prace nad odcinkiem, który przez lata był drobną, ale wyjątkowo dokuczliwą luką – dodaje Mazur.

Inwestycję przeprowadziły Lasy Państwowe, określając to ścieżką edukacyjną. Leśnicy tłumaczyli, że z powodów formalnych nie mogą tam ułożyć utwardzonej nawierzchni.

Nowy standard przejazdu

– Pierwsze wrażenia? Jest naprawdę dobrze, cała konstrukcja drogi wygląda naprawdę solidnie i odpornie nawet na wysoką wodę powodziową. Ścieżka ma dość płaski przebieg, szerokość 3 metrów i porządną nawierzchnię szutrową, po której przejedzie bez zsiadania teraz 95 proc. użytkowników tej trasy, a nie 5 proc. jak do tej pory – ocenia Jarosław Tarański, ekspert rowerowy prowadzący profil VeloMałopolska.

– Oczywiście największym pytaniem będzie, jak taka nawierzchnia przetrwa upływ czasu, ale dlatego będziemy jeździć, obserwować i po roku się okaże, jak to przetrwało różne pory roku i intensywne użytkowanie – zapowiada.

Plany na kolejne odcinki

Miasto w przyszłym roku zakończy projektowanie alternatywnej, asfaltowej drogi po międzywalu.

Wygodnego połączenia brakuje też pod samym opactwem benedyktynów. 

– Na pewno miasto Kraków powinno teraz zabrać się za projektowanie kolejnego odcinka, czyli za przejazd pod opactwem, między skałkami i przez gruntowy parking. I zrobić to również tak, żeby było do przejechania po solidnych deszczach nawet na wózku inwalidzkim i nie trzeba było jeździć stromym objazdem przez ul. Browarnianą i Benedyktyńską – wskazuje Jarosław Tarański.