Nowe bilety? Potrzeba minimum 6,5 mln zł
ZIKiT przygotował analizę możliwości wprowadzenia biletów przystankowych. Wynika z niej, że teoretycznie da się zaktualizować taryfę biletową, ale w praktyce będzie to prawie niewykonalne zadanie.
We wrześniu radni miejscy zobligowali prezydenta Krakowa do przygotowania analizy dotyczącej możliwości wprowadzenia biletów przystankowych. Udało nam się dotrzeć do dokumentu przygotowanego przez Zespół Nadzoru ZIKiT. Z opracowania wynika, że istnieją szanse, aby wzbogacić taryfę biletową o nowy rodzaj bloczków.
10 rodzajów biletów
Samorządowcy poprzedniej kadencji Rady Miasta Krakowa chcieli, aby pojawiły się nowe bilety dla pasażerów komunikacji miejskiej. Przypomnijmy, że obecnie w aglomeracji krakowskiej podróżujący pojazdami MPK i Mobilis może korzystać z 10 rodzajów biletów do kasowania. Są to bilety: jednoprzejazdowe, dwuprzejazdowe, 20-minutowe, 40-minutowe, 60-minutowe, 90-minutowe, 24-godzinne, 48-godzinne, 72-godzinne oraz 7-dniowe.
– Bilety przystankowe to dobre rozwiązanie. Trzeba się liczyć z tym, że nie da się ich wprowadzić od razu i za darmo – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. – Na przykład musimy wymienić kasowniki w części pojazdów MPK – dodaje.
W analizie można przeczytać, że Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne szacuje koszt wymiany kasowników przystosowanych do obsługi biletów przystankowych na kwotę 6,5 miliona złotych. Przewoźnik musiałby zakupić całkowicie nowe urządzenia do ponad 80% autobusów. W tramwajach ten problem znika, ponieważ wszystkie mają już dostosowane do tego kasowniki.
Dlaczego nie ma możliwości wprowadzenia biletów od razu? Po pierwsze przewoźnik musiałby rozpisać przetarg na dostawę urządzeń kasujących. Na domówienie jeszcze systemu niezbędnego do zdalnej aktualizacji listy przystanków potrzeba od 8 do 10 miesięcy.
Bilet przystankowy tylko w jednym pojeździe
Jeśli radni zdecydowaliby się na uchwalenie nowej taryfy biletowej, to bloczki przystankowe obowiązywałby tylko w jednym pojeździe komunikacji miejskiej. „Nie ma bowiem technicznej możliwości, aby tego typu bilety umożliwiały przesiadkę” – piszą autorzy analizy z Zespołu Nadzoru Transportu.
W przypadku podróży pasażera na podstawie biletu przystankowego drukowany byłby numer przystanku. Kontrolerzy tylko na danej linii byliby w stanie obliczyć liczbę przejechanych odcinków. Możliwość znika, jeśli użytkownik tramwaju czy autobusu ma możliwość dotarcia z przystanku początkowego na końcowy z różną liczbą przystanków pośrednich.
– Bilet 40-minutowy jest de facto biletem przystankowym. Podróżować na nim można przez wszystkie przystanki na całej trasie linii autobusowej i tramwajowej albo wykorzystać czas 40 minut – tłumaczy Piotr Hamarnik.