Obornik w wielkim mieście

Wydawać by się mogło, że Kraków jest miastem wolnym od problemów zarezerwowanych dla obszarów rolniczych. Tymczasem napisał do nas mieszkaniec Dębnik, który zauważył (choć najpierw poczuł) rozrzucony obornik.

Jedna z posesji na przedmieściach Krakowa graniczy bezpośrednio z przystankiem autobusowym i chodnikiem, który do niego prowadzi. Jeden z tamtejszych mieszkańców poczuł i zauważył, że żywopłot, który pełni rolę naturalnego ogrodzenia, jest obsypany obornikiem.

– Zgodnie z polskim prawem „nawozy naturalne i organiczne, w postaci stałej lub płynnej, stosuje się w okresie od 1 marca do 30 listopada”. A mamy styczeń – mówi nasz Czytelnik, przytaczając ustawę o nawozach i nawożeniu i rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 16 kwietnia 2008 roku w sprawie szczegółowego sposobu stosowania nawozów.

Poprosiliśmy więc straż miejską o interwencję. Ta jednak nie znalazła podstaw do ukarania właściciela posesji. Pierwszym argumentem było to, że żywopłot znajduje się na terenie prywatnym.

A drugi, to uznaniowość. – Krzewy podsypane są ziemią z niewielką ilością obornika. Nie ma podstaw do podjęcia interwencji – poinformowała nas Edyta Ćwiklik z biura prasowego krakowskiej straży miejskiej.

Na nasze pytanie dotyczące wcześniej wymienionych terminów straż miejska już nie odpisała.

Aktualizacja: 22.01.2020

We wtorek udało się uzyskać więcej informacji od straży miejskiej. Jak tłumaczy Edyta Ćwiklik, straż miejska nie zajmuje się takimi rzeczami, ponieważ tutaj wchodzi temat rolniczy.

–  Straż miejska nie zajmuje się takimi zagadnieniami, ponieważ nie leży to w naszych kompetencjach i nie mamy do tego uprawnień. W tym przypadku nie doszło do żadnego zanieczyszczenia terenu. Co więcej,  w trakcie naszej wizyty teren posesji był bardzo zadbany – mówi przedstawicielka SMMK.

Można tu skusić się o porównanie z wylewaniem szamba. Jednak obornik i szambo to dwie różne rzeczy. – Szambo jest zlewnią ścieków zawierającą chemikalia i stanowi odpad. Wylanie go (nawet na terenie prywatnym)  skutkuje zanieczyszczeniem gleby, a więc strażnicy mają podstawę do podjęcia interwencji. Reasumując – porównywanie go z naturalnym nawozem nie jest trafione – informuje Ćwiklik.