Oczyszczacze powietrza muszą być z górnej półki
Miasto poprosiło Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego o opinię w sprawie oczyszczaczy powietrza, które zamierza montować w żłobkach, przedszkolach i szkołach. Instytut twierdzi, że te, które są idealnie dopasowane do metrażu, mogą w ogólnie nie wpłynąć na jakość powietrza w danym pomieszczeniu. Dlaczego?
Zdaniem kierownik Zakładu Ochrony Środowiska, dr Bożeny Krogulskiej „skuteczność dostępnych na rynku oczyszczaczy powietrza jest bardzo różna” i zależy od zastosowanej w nich technologii. – Te wyposażone w filtry hepa skutecznie usuwają z powietrza bakterie, grzyby oraz cząsteczki pyłu zawieszonego o przybliżonej do nich wielkości – informuje dr Krogulska.
Są sprawne, ale…
Dostępne na rynku oczyszczacze są przeznaczone raczej do użytku domowego. Potrafią oczyścić około 300 litrów powietrza na minutę. – Z tego powodu są mało efektywne dla większych pomieszczeń oraz miejsc, gdzie przebywa większa liczba osób, jak biura, przedszkola czy szkoły – stwierdza w piśmie pracownik NIZP.
Jak się okazało, instytut miał przeprowadzić liczne badania oczyszczaczy np. w biurach. Ich wyniki? – Nie wykazały istotnej różnicy w stężeniu bakterii i grzybów w powietrzu pomieszczeń biurowych oznaczonych przed użyciem tego typu urządzeń oraz podczas ich pracy – przekazuje doktor.
Bożena Krogulska snuje więc wniosek, że maszyny również nie obniżą zawartości pyłów PM 2,5, który to jest głównym składnikiem smogu. – Zdaniem instytutu oczyszczacze o małej wydajności w placówkach edukacyjnych z pewnością nie pogorszą jakości powietrza, ale również nie wpłynie to w sposób zauważalny na jego poprawę – czytamy w piśmie.
Co ciekawe, te urządzenia, które mają dodatkowe systemu, które oczyszczają powietrze m.in. za pomocą lamp UV czy jonizatorów, muszą być przebadane pod kątem tego, czy nawiewane powietrze nie zawiera zbyt dużej ilości ozonu. – Tam, gdzie przebywają ludzie, nie należy stosować oczyszczaczy powietrza, które produkują nawet niewielkie ilości ozonu – zaznacza doktor Krogulska.
Będą porządne?
– Właśnie dlatego chcemy powołać ten zespół ds. oczyszczaczy. Chcemy odseparować te, które są zabawkami od tych, które naprawdę działają. Zależy nam na tym, aby wybrać najlepsze – deklaruje Łukasz Wantuch, jeden z pomysłodawców projektu.
Pytanie tylko, co się stanie, gdy okaże się, iż te lepsze będą za drogie. – Przetarg zostanie ogłoszony na kilka tysięcy sztuk. Zakładam, że uda się zbić cenę o około 30%. Przedsiębiorcy powinno też na tym zależeć, ponieważ jesteśmy pionierami. Gdy inne miasta również będą chciały zakupić maszyny, ustawi go to w bardzo dobrej pozycji – stwierdza radny.
Co do samej idei mechanicznego oczyszczania powietrza, Wantuch nie ma złudzeń. – To działa. Sam robiłem pomiary. Krakowski Alarm Smogowy również. Wyniki są jednoznaczne – mówi Łukasz Wantuch.