PKP tłumaczy się z kolejnego falstartu kolejki do Balic
W piątek wieczorem kolejarze postanowili nie trzymać w tajemnicy informacji o kolejnych problemach z linią do Balic. Przedstawiciel spółki PKP PLK kategorycznie stwierdził, że opóźnienia to nie wina pracowników państwowej firmy, tylko generalnego wykonawcy.
Kolejarze już drugi raz przekładają termin oddania do użytkowania linii kolejowej między najważniejszym dworcem w Krakowie, a stacją w Balicach. Początkowo pociągi Kolei Małopolskich miały co pół godziny jeździć już z chwilą rozpoczęcia roku szkolnego. Później termin przełożono o 15 dni. Szczęśliwy finał miał nastąpić w nadchodzący wtorek.
Jednak w piątek pojawiła się informacja, że pociągi znów nie pojadą do krakowskiego lotniska. W południe przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych, którzy odpowiadają za nadzór nad inwestycją nie chcieli komentować sprawy, ani oficjalnie potwierdzić informacji że zadanie nie jest jeszcze w 100 procentach ukończone.
PKP: To nie my odpowiadamy za opóźnienia
Dopiero wieczorem w piątek centrala spółki przesłała oświadczenie. Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK kategorycznie stwierdza, że wina w opóźnieniach nie leży po stronie kolejarzy. – Za opóźnienia na budowie linii z Krakowa do Balic odpowiada wykonawca – wyjaśnia.
Przedstawiciel państwowego przedsiębiorstwa dodaje, że firma prowadzi formalne działania zmierzające do naliczenia kar umownych, które mogą sięgnąć nawet do 10 procent wartości kontraktu. Jeśli tak by się stało, to włoska firma Astaldi straciłaby nawet 35 mln złotych.
Dodatkowe osoby na placu budowy
Siemieniec zapewnia, że PKP PLK robi co może, aby inwestycja była ukończona na czas. – Opóźnienie wykonawcy zmusiło nas do dodatkowego zaangażowania swoich zasobów, w tym do koordynacji prac poszczególnych firm pracujących na rzecz wykonawcy. Niezbędne też było maksymalne wzmocnienie zespołów pracowników uczestniczących w odbiorach oraz sprawdzających właściwą pracę urządzeń sterowania ruchem – podkreśla rzecznik prasowy spółki kolejowej.
Członek zarządu województwa małopolskiego, który odpowiada za transport publiczny i nadzoruje samorządową spółkę Koleje Małopolskie w piątek był oburzony na działanie PKP PLK. Podczas rozmowy z LoveKraków.pl Jacek Krupa zapewniał, że pociągi z podległej jemu firmie mogą wystartować w każdym czasie, ale pod warunkiem że otrzymają oni papiery gwarantujące bezpieczeństwo użytkowania zmodernizowanej linii.
Odbiory w poniedziałek?
Pracownik PKP PLK przekonuje, że prawdopodobnie w poniedziałek linia będzie posiadać komplet dokumentów wymagaganych do użytkowania. – Odbiory i sprawdzenie wszystkich urządzeń sterowania umożliwią bezpieczne wprowadzenie pociągów na tę linię. Decyzję o terminie uruchomienia połączeń z pasażerami podejmie przewoźnik po zakończeniu jazd próbnych – informuje Siemieniec.