Podejrzana skrzynka pod samochodem. Bomba czy głupi żart?
Kolejne zgłoszenie o bombie. Tym razem domniemany ładunek wybuchowy znajdował się pod prywatnym samochodem. Podejrzana skrzynkę zauważył mechanik, do którego przyjechał właściciel auta.
Jak informuje kom. Katarzyna Padło z biura prasowego małopolskiej policji, faktycznie coś podobnego do ładunku wybuchowego znalazło się pod autem. – Właściciel samochodu przyjechał do mechanika, a ten przy oglądaniu pojazdu zauważył skrzynkę. Mężczyźni postanowili poinformować o tym policję – mówi Padło.
Policjanci również nie podjęli się sprawdzenie, czy owa skrzynka to atrapa i wezwali oddział antyterrorystów. Specjaliści za pomocą robota zabrali paczkę spod samochodu i umieścili ją w specjalnym pojemniku, który jest używany w przypadku transportu materiałów wybuchowych i niebezpiecznych. – Neutralizacja skrzynki nastąpi na poligonie na Pasterniku i wtedy będziemy mogli powiedzieć, z czym mieliśmy do czynienia – mówi Katarzyna Padło. – Na razie nie wiemy, czy ktoś chciał faktycznie przeprowadzić zamach na tego człowieka, czy tylko go postraszyć lub zrobić głupi żart – dodaje przedstawicielka policji.