Pożar miejskiego archiwum. Siedmiu podejrzanych i w dalszym ciągu niejawna opinia biegłych

Dwa i pół roku od pożaru miejskiego archiwum krakowska prokuratura informuje, że zarzuty postawiono siedmiu osobom i trwa weryfikacja ich linii obrony. Prowadzone są też ustalenia dotyczące „zakresu odpowiedzialności dalszych potencjalnych podejrzanych w sprawie”.

Kinga Okoń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie podaje, że w toku śledztwa w sprawie pożaru Archiwum Urzędu Miasta Krakowa sformułowano zarzuty popełnienia przestępstw przeciwko dokumentom oraz – w odniesieniu do niektórych osób – przestępstw niedopełnienia obowiązków.

Wśród siedmiu podejrzanych są rzeczoznawcy w zakresie ochrony przeciwpożarowej, pracownicy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, kierownik budowy i inspektorzy nadzoru.

Opinia jest, ale niejawna

– W sprawie opracowana została dwuczęściowa opinia zespołu biegłych różnych specjalności, jednakże jej treść, z uwagi na dobro toczącego się śledztwa, nie może zostać ujawniona –podaje prokurator Okoń.

Pożar wybuchł 6 lutego 2021 roku w budynkach nowoczesnego archiwum miejskiego przy ul. Na Załęczu. Strażacy walczyli z ogniem kilka dni. Większość dokumentów została zniszczona – spłonęła lub została zalana.

W archiwum magazynowano ponad 20 km akt. Wśród nich m.in. książki meldunkowe wielkich krakowian, czyli np. noblistki Wisławy Szymborskiej czy Stanisława Lema. W archiwum miejskim znajdowały się także ważne dokumenty Wydziału Skarbu Urzędu Miasta Krakowa. Z 20 tys. metrów dokumentów przetrwało około 877 metrów akt. Wiadomo też, czego nie było w archiwum.

Co się spaliło, a co nie

– W archiwum nie były przechowywane dokumenty spraw bieżących (nie było tam części akt z 2018 r. i w całości z lat 2019–2021), nie było także akt stanu cywilnego, Powiatowego Zespołu Geodezyjnego i Kartograficznego prowadzonego przez Wydział Geodezji, Wydziału Kształtowania Środowiska czy Miejskiego Konserwatora Zabytków, gromadzącego dokumentację historyczno-konserwatorską obiektów i zespołów architektonicznych wpisanych do rejestru zabytków – informowało biuro prasowe Urzędu Miasta Krakowa.

Gdzie indziej były przechowywane dokumenty Miejskiego Inżyniera Ruchu, te dotyczące użytkowania wieczystego czy archiwalia wydziału bezpieczeństwa.

Miasto odzyskało tę cześć dokumentów, którą próbowali odratować eksperci z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Częścią zajęli się specjaliści z Biblioteki UJ.

Do tej pory, oprócz teorii nie udało się ustalić, co tak naprawdę się stało i skąd w zamkniętym budynku pojawił się ogień. Odpowiedź na to pytania mają udzielić biegli na zlecenie prokuratury.