Prezydent tłumaczył się z płatnych niedziel, choć inaczej niż zwykle

Mieszkańcy Starego Miasta z nadzieją przyjęli pomysł o parkowaniu na ul. Długiej tylko z abonamentem. Prezydent musiał za to tłumaczyć się z decyzji w sprawie płatnych niedziel – ale nie z ich wprowadzenia, lecz złagodzenia.

Kwestie związane z parkowaniem wysunęły się na pierwszy plan wtorkowego spotkania mieszkańców Starego Miasta z prezydentem Aleksandrem Miszalskim. Choć w wielu innych sprawach prezydent usłyszał krytyczne docinki, to w wypowiedziach uczestników wracały pozytywne oceny co do przedstawionego we wtorek pomysłu rozwiązania problemu ul. Długiej.

Przed południem tego samego dnia prezydent ogłosił, że miasto nie zlikwiduje miejsc postojowych na newralgicznym odcinku, gdzie nieprawidłowo parkujący kierowcy blokują przejazd tramwajów. Wyznaczy za to koperty, które będą przeznaczone tylko dla posiadaczy abonamentów z tego sektora. Założenie jest takie, że mieszkańcy dobrze znają to miejsce i będą pozostawiać swoje pojazdy w odpowiedniej odległości od torowiska.

Pomysł zyskał już swoją pisemną formę. W autopoprawce do uchwały, którą ma się zająć rada miasta, wpisano rozwiązanie z kopertami. Chodzi nie tylko o Długą: takie miejsca mogłyby być wyznaczane w całej podstrefie A, z określonymi zasadami co do ich liczby. Decyzję musi wcześniej podjąć rada miasta. O szczegółach pisaliśmy TUTAJ.

Parkowanie na ul. Długiej
Parkowanie na ul. Długiej
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Oczekiwana zmiana, ale…

Lista problemów związanych z parkowaniem była długa. Mieszkańcy zwracali uwagę z jednej strony na to, że liczba miejsc postojowych się zmniejsza, a z drugiej – że są w dużej mierze zajmowane przez osoby przyjeżdżające do centrum Krakowa z innych dzielnic lub spoza miasta.

Narzekali na koperty wykupowane na wyłączność przez hotele, co dodatkowo zmniejsza pulę dostępną dla mieszkańców. Krytycznie oceniali egzekwowanie zakazów wjazdu do strefy ograniczonego ruchu. Postulowali powrót papierowych identyfikatorów, co w ich ocenie pozwalałoby łatwiej ocenić, kto może wjeżdżać do strefy, a kto nie.

Również znani ze sprzeciwu wobec Aleksandra Miszalskiego radni dzielnicy oceniali wyznaczenie miejsc dla mieszkańców przychylnie, choć podkreślali obawy o to, czy pomysł jest zgodny z prawem i nie zostanie zakwestionowany.

Przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto Jan Hoffman przypominał, że dzielnica od lat zwracała się o miejsca przeznaczone dla mieszkańców i odpowiedź zawsze była taka, że na takie rozróżnienie nie zezwalają przepisy.

Gdyby się okazało, że faktycznie dysponujecie państwo analizą prawną, która dopuszcza miejsca postojowe tylko dla mieszkańców, to dla nas jako Dzielnicy I jest to gigantyczna rewolucja i będziemy się zwracać z prośbą, żeby takie miejsca, oczywiście w rozsądnym zakresie, wyznaczać na wielu ulicach na terenie Starego Miasta
Jan Hoffman
Ławka Dialogu na Starym Mieście
Ławka Dialogu na Starym Mieście

Niedzielne rozczarowanie

Kilkukrotnie wracał też temat płatnego parkowania w niedziele. To jeden z wątków, w którym wyraźnie widać było, że problemy mieszkańców centrum miasta i ich oczekiwania różnią się od pozostałej części miasta. Niedawna deklaracja prezydenta, że złagodzi zasady dotyczące płatnego parkowania w niedzielę, nie mogła tutaj spotkać się ze zrozumieniem.

– W końcu dostaliśmy strefę w niedzielę, ale zostanie to zniesione za dwa miesiące, tzn. mieszkańcy Krakowa będą mogli parkować – mówił jeden z uczestników. Zwracał uwagę, że na innych osiedlach mieszkańcy blokują swoje miejsca szlabanami. – My tu w centrum nie możemy zablokować niczego. Wszyscy mają prawo mi zaparkować pod domem. Ja się czuję bardzo pominięty. Czuję się w dzielnicy I, jakbym państwu przeszkadzał – mówił jeden z mieszkańców.

– Wracając w niedzielę, mam schować samochód do kieszeni i wziąć na drugie piętro? My tu mieszkamy, tu mamy samochody, tu parkujemy. My tu nie przyjeżdżamy, bo chcemy iść do kościoła, albo przyjechać do knajpy w sobotę i wziąć go w niedzielę po południu, zajmując miejsce na cały ten czas – przekonywał inny.

Większość parkujących to przyjezdni

Prezydent bronił swojej decyzji, opierając się na statystykach pokazujących, kto w niedzielę parkuje w centrum Krakowa (pisaliśmy o nich więcej TUTAJ). Jak mówił, w zdecydowanej większości są to osoby spoza miasta, więc opłaty nadal będą wymuszać większą rotację. Z kolei wyłączenie dla mieszkańców ma być kompromisem uwzględniającym interesy tej mniejszości, która dojeżdża do centrum z innych dzielnic miasta.

– Ja też tu mieszkałem. Przez dziesięć lat mieszkałem na rogu Kurników i Pawiej. Miałem ten sam problem co pan i doskonale to znam. Ale z drugiej strony jest 90 procent mieszkańców, którzy tutaj nie mieszkają. I te 90 procent upomniało się, że jeżeli chcą przyjechać na godzinę czy dwie co centrum, to nie chcą płacić – mówił Aleksander Miszalski. – Musimy się nauczyć żyć w jakichś kompromisach. I tak wprowadzamy coś, czego nie było nigdy – stwierdził.

Zanim jakiekolwiek zmiany w parkowaniu wejdą w życie, musi je przegłosować rada miasta. Póki co obowiązują te z 31 stycznia, a więc z płatnym parkowaniem w niedziele niehandlowe dla wszystkich, włącznie z mieszkańcami.