Prowadzenie auta bez zsiadania z wózka. Wielka pomoc dla niepełnosprawnych

Życie osób niepełnosprawnych niesie ze sobą wiele trudności. Istnieje jednak szansa, że w przyszłości podróżowanie przestanie być uciążliwe. Wszystko za sprawą elektrycznego pojazdu „Buzz”, skonstruowanego przez studentów Politechniki Krakowskiej. Ultralekki samochód można prowadzić bezpośrednio z wózka inwalidzkiego.

Pojazd powstał jako praca inżynierska czterech studentów, a prace nad jego wykonaniem od rozpoczęcia projektu trwały 1.5 roku. „Buzz” jest nietypowy w każdym elemencie.

Dwa silniki o łącznej mocy 3 kW, które zasilają pojazd, znajdują się w tylnych kołach. Wszystkie części zawieszenia są elementami zewnętrznymi, dzięki czemu kabina ma regularny kształt. Pojazd nie posiada też nadkoli uniemożliwiających wjazd i użytkowanie pojazdu. Drzwi otwierają się automatycznie za pomocą pilota. Cały samochód waży 150 kilogramów.

Prawo jazdy nie jest potrzebne

W pełni naładowane akumulatory pozwalają na pokonanie do 50 kilometrów, jednak ostateczna odległość zależy od intensywności jazdy. W tej chwili pojazd ma ograniczoną prędkość do 25 kilometrów na godzinę, jednak maksymalnie może jeździć nawet 45 km/h. – Dzięki temu można poruszać się nim bez prawa jazdy – informuje profesor Witold Grzegożek, opiekun projektu.

W czasie tworzenia „Buzza” pojazdem poruszał się niepełnosprawny student, który stwierdził, jakie są jego wady i co należy poprawić, aby spełniał oczekiwania osób niepełnosprawnych. Testujący zwrócił uwagę przede wszystkim na siłę w układzie kierowniczym, potrzebę zmiany w sile wyhamowania pojazdu oraz wentylację wewnętrzną. „Buzz” już teraz został udoskonalony.

Kiedy pojazd może pojawić się na rynku?

– To jest największy problem. Powstał jako praca dyplomowa i jego dokumentacja jest bardzo niekompletna. Pozwala na wykonanie przedprototypu. Pojazd nie był poddawany żadnym procesom spawania, wszystko w nim jest klejone. To jest technologia, która nie jest stosowana w motoryzacji. My też nie jesteśmy do końca przekonani, czy metoda we wszystkich elementach pojazdu jest właściwa. Chcieliśmy zastosować coś innowacyjnego, ponieważ zależało nam na ultralekkim pojeździe – wyjaśnia prof. Witold Grzegożek.

Twórcy chcieli, żeby ich dzieło było tanie w produkcji. Sami posiadali ograniczenia finansowe w postaci 20 tysięcy złotych. Zaznaczają jednak, że jest to prototyp, wiele rzeczy było wykonywanych wielokrotnie ze względu na błędy. Cena samych materiałów byłaby niższa, co pozwoliłby konkurować pojazdowi z innymi.

– W Polsce bardzo widoczne jest to, że cena jest istotna. Pojazdy, którymi się poruszamy, są niewiele droższe od tego naszego. Można z nimi wygrać tylko za pomocą funkcji. Obsługuje się wszystko rękami, nie wysiada się z wózka, więc jako drugi, trzeci pojazd może być dla niepełnosprawnych ciekawym rozwiązaniem – podsumowuje prof. Witold Grzegożek.