Przyszłość Szpitala Narutowicza. „Nie ma planów likwidacji oddziałów”
Trudna sytuacja miejskiego szpitala. Co dalej?
Od kilku dni opisujemy trudną sytuację Szpitala im. Narutowicza. To miejska lecznica, nad którą nadzór sprawuje gmina. Do naszej redakcji docierały alarmujące e-maile, pod którymi podpisani są „Pracownicy SMS im. G. Narutowicza w Krakowie”. Nie podają imion i nazwisk, ponieważ boją się zwolnień.
Od samego początku konfrontowaliśmy ich twierdzenia ze stanowiskami miasta i szpitala. Teraz do kolejnych niepokojących doniesień odniosła się pełniąca obowiązki dyrektora Anna Tylek, która szefowanie szpitalem przejęła od Marioli Marchewki.
Ablacje nie mogą być wykonywane w Narutowiczu?
Poprzedniczka chciała rozwijać oddział kardiologiczny, wprowadzając do jego oferty m.in. zabiegi ablacji serca. – Dzięki zabiegom ablacji możemy uchronić chorych przed kolejną hospitalizacją, związaną z ostrą niewydolnością serca – słyszeliśmy za poprzedniej dyrekcji.
Anna Tylek twierdzi, że w szpitalu zabiegi ablacji zostały wstrzymane. Okazuje się, że miejska placówka ma taką kwalifikację w Krajowej Sieci Kardiologicznej, która obejmuje wstępną diagnostykę i leczenie schorzeń serca, ale wykonywania ablacji już nie.
Dyrektorka dodaje jednocześnie, że szpital złożył w ramach Krajowego Planu Odbudowy wniosek o dofinansowanie na zakup urządzeń i wyrobów medycznych, przeznaczonych do diagnostyki i leczenia kardiologicznego.
„Głównym celem inwestycji jest podniesienie standardów opieki medycznej, poprawa efektywności procesów diagnostycznych i terapeutycznych, a także zapewnienie pacjentom dostępu do bezpiecznego i nowoczesnego leczenia w warunkach szpitalnych” – twierdzi Tylek. Całkowita wartość projektu, który ma polegać na kompleksowej modernizacji i rozbudowie infrastruktury, to 2 mln zł, z czego wkład własny gminy to 150 tys. zł.
Jeśli chodzi o zapewnienie ciągłości opieki kardiologicznej, to p.o. dyrektora twierdzi, że szpital spełnia wszelkie wymogi ustawowe, a ponadto stara się o pozyskanie dodatkowych specjalistów, aby w przyszłości rozszerzyć działalność.
Oddział pulmonologii realizuje swoje działania
Do naszej redakcji docierały niepokojące informacje na temat odejść lekarzy z oddziału pulmonologii. Anna Tylek twierdzi, że na chwilę obecną realizuje on swoje działania. W ostatnim czasie pozyskano aparaturę do diagnostyki chorób płuc: od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jest warta ponad 835 tys. zł.
Dyrektorka twierdzi również, że nieprawdą jest, iż szpital podjął decyzję o wstrzymaniu spotkań w ramach szkoły rodzenia. „Wynagrodzenia za wykonaną pracę zostały uregulowane na podstawie nowych warunków regulaminu, określającego zasady organizacyjne i finansowe” – wyjaśnia p.o. dyrektora Narutowicza.
Dyrektorka: realizujemy świadczenia ponad limity
Zapewnia nas również, że wszystkie zabiegi ratujące życie są wykonywane w szpitalu na bieżąco, bez żadnych opóźnień.
„W przypadku operacji planowych, które nie stanowią zagrożenia dla zdrowia czy życia pacjenta, zdarza się, że są one przesuwane na późniejszy termin. Wynika to z faktu, że realizujemy świadczenia ponad limity, określone w umowie z NFZ. Podkreślamy jednak, że decyzje o przesunięciach są zawsze poprzedzone analizą potrzeb pacjentów, pilności zabiegów oraz bezpieczeństwa pacjentów. Szpital prowadzi rozmowy z NFZ w sprawie zwiększenia limitów umów, celem rozszerzenia dostępności do świadczeń medycznych dla pacjentów” – dodaje Anna Tylek.
Przekonuje też, że nie wstrzymano płatności dla dostawców, którzy obsługują szpital. Jej zdaniem pojedyncze opóźnienia wynikają z sytuacji finansowej lecznicy. Z ostatnich informacji wynikało, że jest ona zadłużona na 156 mln zł.
Dyrektorka twierdzi: „dokładam starań, by zabezpieczyć dostawy materiałów i leków. (...) Nie ma sytuacji, w której pacjenci nie otrzymują koniecznych leków czy procedur medycznych. W przypadku płatności, z dostawcami prowadzone są rozmowy i ustalenia oraz negocjacje, lecz bezpieczeństwo pacjentów jest zawsze priorytetem”.
Potrzeba planu naprawczego dla szpitala
Z naszych informacji wynika, że plan naprawczy dla Szpitala Narutowicza trafił już w ręce wiceprezydenta Krakowa Stanisława Kracika. Ten ma być w stałym kontakcie z Anną Tylek, by omawiać bieżącą sytuację placówki.
Z informacji, które do nas docierały, wynikało, że pracownicy placówki w krótkim czasie musieli przygotować część merytoryczną planu. Dyrektorka twierdzi, że istotne w jego tworzeniu jest aktywne uczestnictwo kadry kierowniczej szpitala.
„Dla dyrektora szczególnie ważne jest, aby kierownicy oddziałów i jednostek organizacyjnych aktywnie włączyli się w proces jego opracowania, ponieważ plan naprawczy tworzony jest przede wszystkim dla dobra całego Szpitala i wszystkich jego pracowników” – twierdzi Anna Tylek.
Na koniec zapewnia nas, że obecnie nie ma planów likwidacji oddziałów ani redukcji łóżek.
Do tematu będziemy powracać.