Robią to już od dekady. Za pierwszym razem na sali operacyjnej było 27 osób
LVAD to niezwykłe urządzenie – mechaniczna pompa, która potrafi zastąpić najbardziej zmęczone serce. Wszczepia się ją pacjentom z krańcową niewydolnością krążenia, gdy lewa komora przestaje dawać sobie radę.
Pompa umieszczona w klatce piersiowej pobiera krew z lewej komory i kieruje ją bezpośrednio do aorty, wspomagając lub przejmując całkowicie funkcję serca.
Z zewnątrz do urządzenia podłączony jest przewód prowadzący do sterownika – małego komputera, który kontroluje jego pracę – oraz do baterii, które pacjent nosi przy sobie. Dzięki temu może się poruszać, wychodzić z domu, wracać do codziennych zajęć.
Nowy rozdział dla pacjentów
Od 2024 roku LVAD (Left Ventricular Assist Device) zostało w Polsce oficjalnie uznane za terapię docelową, co otworzyło nowy rozdział dla pacjentów, którzy wcześniej nie mieli żadnej szansy. Dziś to nie tylko pomost do przeszczepu serca, ale dla wielu – ostatnia i jedyna droga, by żyć.
Wyniki badań, historie i emocje
Ta decyzja nigdy nie jest łatwa
– Decyzja o wszczepieniu LVAD nigdy nie jest łatwa – to godziny rozmów, niepewności i sporów. Jednak dzięki temu, że jesteśmy zespołem – nigdy nie odpuszczamy. Zawsze walczymy do końca – mówi dr n. med. Grzegorz Wasilewski.
Był przy każdej z tych operacji
Przy pierwszej pompie wszczepionej na sali operacyjnej było aż 27 osób.
Historia, która nas wszystkich poruszyła
34-letnia Ania, mama 6-letniego synka, w 2022 roku zasłabła nagle w domu. Wcześniej nie miała żadnych problemów z sercem.
Diagnoza: poinfekcyjne zapalenie mięśnia sercowego, ciężka niewydolność serca oraz nadciśnienie płucne.
Dzięki zaangażowaniu lekarzy z Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jana Pawła II, a w szczególności Kierownika Oddziału prof. dr. hab. n. med. Wojciecha Płazaka, Ania została zakwalifikowana do jednoczesnego przeszczepu serca i płuc.
Raz w roku na północy Polski
Tego typu zabieg jest wykonywany średnio raz w roku w Gdańsku. Niestety niska waga Ani – 47 kg i jej drobna budowa, sprawiły, że znalezienie odpowiedniego dawcy graniczyło z cudem. I właśnie wtedy pojawiła się opcja: pompa LVAD. Na początku kobieta nie wyrażała zgody. Bała się. Pompa przerażała ją fizycznie i psychicznie.
Jedna z najcięższych decyzji
Prof. UJ. dr hab. n. med. Karol Wierzbicki wspomina: - Widziałem przed sobą młodą kobietę, matkę. Wiedzieliśmy, że jeśli nic nie zrobimy, ma policzone dni. To była jedna z najcięższych decyzji, jakie podejmowaliśmy. Ryzykowna. Ale nie było innego wyjścia.
Operacja odbyła się 6 czerwca 2025 roku. Pompa miała być tylko „pomostem”, by dać czas na przeszczep. Ale dziś już jest pewne, że dała Ani coś więcej. Jej stan płuc się poprawił - może bez trudu oddychać, może bawić się z dzieckiem, może żyć jak inne młode matki.
Kobieta przyznaje, że początki były trudne. Choć pompa dawała jej życie, przez długi czas czuła, jakby odbierała jej normalność – fizycznie była ciężarem, a psychicznie wymagała codziennej walki. Dziś Ania dzieli się swoim doświadczeniem z innymi – spotykają się na żywo i online, rozmawiają i wspierają się.
Dzisiaj bez zawahania kobieta mówi: – Jest dobrze. To była dobra decyzja.
To dopiero początek długiej drogi
Decyzja o przeszczepie serca czy implantacji pompy LVAD to dopiero początek długiej drogi – od diagnozy, przez leczenie, aż po przygotowanie do zabiegu i trudny okres pozabiegowy. To czas pełen wyzwań, które wymagają błyskawicznej reakcji i ogromnej współpracy całego zespołu.
– Zmodernizowany oddział, który aktualnie tworzymy, to nie tylko inwestycja w budynek – to nowoczesne, bezpieczne miejsce, gdzie każda „Ania” może odzyskać zdrowie i nadzieję – mówi kierownik Oddziału Transplantologii i Mechanicznego Wspomagania Krążenia prof. dr hab. n. med. Wojciech Płazak.