Ruszyły prace przy działce obok pl. Na Stawach. Deweloper chce ugrać więcej [ZDJĘCIA]
Sześć lat temu radni dzielnicowi ze Zwierzyńca alarmowali, że inwestycja mieszkaniowa planowana na działce przy ul. Komorowskiego, zasłoni sąsiadom dostęp do słońca. Deweloper posiadał już warunki zabudowy, które – jak pisała wówczas prasa – informowały o tym, że budynek może mieć ok. 20 metrów wysokości i 60 metrów szerokości. W sukurs przyszły władze Krakowa. Choć trochę zbyt późno.
Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tego rejonu został uchwalony w grudniu 2023 roku. Na działce, która miała zostać zabudowana, planiści ustalili funkcję parkingową. To nie mogło zatrzymać budowy, bo w 2021 roku inwestor dostał pozwolenie na budowę bloku mieszkalnego z lokalami usługowymi na dwóch pierwszych kondygnacjach.
Później zawnioskował o zmianę sposobu użytkowania dwóch pierwszych kondygnacji z funkcji usługowych na mieszkalne. Były to już działania nowego właściciela działki.
Pozwolenie budowlanego było zmieniane już kilkukrotnie. Pierwotnie budynek miał mieć blisko osiem kondygnacji, w tym siedem nadziemnych. W środku przewidziano jedynie 20 mieszkań i 10 lokali usługowych. W garażu podziemnym miało się znaleźć 29 stanowisk.
Według najnowszej wersji pozwolenia inwestor może zbudować 36 mieszkań, dwa lokale usługowe, a w garażu miałoby się znaleźć 39 stanowisk. Parametry bloku nie zmieniły się.
Sprawa w sądzie
Wiosną 2024 roku skarga na zapisy planu miejscowego dotyczące terenu dewelopera trafiła do sądu administracyjnego. Właściciel nie godził się z tym, że działka ta została przeznaczona pod parking.
Spółka podniosła takie zarzuty, jak sprzeczność zapisów planu miejscowego ze studium, istotne ograniczenia prawa własności czy też próbę wywłaszczenia bez odszkodowania z uwagi na radykalne obniżenie wartości działki. Zdaniem firmy planiści i radni zignorowali też prawomocne decyzje architektoniczne.
Strona miejska nie zgodziła się z zarzutami, odnosząc się szczegółowo do każdego z nich i tłumacząc, że m.in. studium dopuszczało wpisanie funkcji na tej konkretnej działce. Magistrat zwrócił również uwagę, że „w przypadku, gdy inwestor dysponuje ostateczną decyzją o pozwoleniu na budowę, to może realizować zamierzenie inwestycyjne zgodnie z treścią tej decyzji, niezależnie od obowiązujących ustaleń planistycznych”. Z resztą zarzutów miasto się nie zgodziło.
Sąd oddalił skargę, stając całkowicie po stronie urzędu. W uzasadnieniu wyroku z maja 2024 roku zaznaczył również to, o czym mówiło miasto: „uchwalony plan nie niweczy prawa skarżącej do realizacji na działce zabudowy zgodnej z oczekiwaniami, na podstawie prawomocnej decyzji o pozwoleniu na budowę”.
Dlaczego więc spółka poszła do sądu? Jak tłumaczy nam przewodniczący komisji planowania przestrzennego radny Grzegorz Stawowy, może się to wiązać z wnioskiem o zmiany w pozwoleniu na budowę. Zamierzenia te mogły nie współgrać z zapisami planu miejscowego i stąd skarga. Obecnie dla działki są wyznaczone restrykcyjne zapisy, m.in. bardzo niski wskaźnik intensywności zabudowy czy ograniczenie jej wysokości do 5 metrów.
We wrześniu zeszłego roku kasacja od wyroku WSA wpłynęła do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jak udało nam się ustalić w NSA sprawa oczekuje na termin rozpoznania.
Co się tam aktualnie dzieje?
W okolicy planowanej inwestycji rozpoczęły się prace, co wzbudziło niepokój wśród mieszkańców tego rejonu Zwierzyńca. Nie są one jednak związane stricte z budową bloku. Inwestor, spółka Mak Dom Holding realizuje sieć cieplną z budową i przebudową przyłączy ciepłowniczych.