Rycerze wiosny, czyli świrusy z Nowej Huty
Dlaczego może być weselej, niż 20 maja 2020, kiedy Polski Związek Piłki Nożnej definitywnie postanowił, że po nierozegranym do końca sezonie i walce na kruczki prawne awans należy się Hutnikowi i Motorowi Lublin?
Historii się nie cofnie, ale można pisać nową. Za kilka tygodni w Nowej Hucie mogą świętować na murawie coś równie pięknego – utrzymanie, na które po jesieni wielu nie postawiłoby złotówki. Na boisku, nie w związkowych gabinetach. Dzięki wylanym litrom potu, bez analizowania regulaminów i szukania interpretacji na swoją korzyść.
Światło w tunelu
Z zasłużonym dla klubu Leszkiem Janiczakiem, bez którego nie byłoby dwóch awansów z IV do II ligi, drużyna była wśród trzech najgorszych trzech stawce, które po sezonie mają się pożegnać z poziomem centralnym. Beniaminek zakończył jesień z zaledwie 13 punktami i średnią 0,76 na spotkanie. Nic dziwnego, skoro tracił prawie 2,5 gola na mecz. Do tego zespół był kadrowo słabszy od tego, który wywalczył awans, i większość jesiennych spotkań rozgrywał na wyjazdach - miasto nie zdążyło na start rozgrywek przygotować stadionu do wymogów licencyjnych wyższej klasy.
W długiej przerwie zimowej nie ściągnięto wagonu nowych piłkarzy, bo trudno o takie zakupy z najskromniejszym budżetem w stawce. Kluczowa dla pojawienia się najpierw światełka, a teraz wyraźnego światła w tunelu, była decyzja o zatrudnienia trenera Szymona Szydełki. Kilka mądrych wzmocnień i zmiana organizacji gry przyniosły szybkie i dobre efekty. W 17 meczach w rundzie jesiennej Hutnik wywalczył 13 z 51 możliwych do zdobycia punktów. Na wiosnę 20 z 33. Na dziewięć kolejek przed końcem ma 33 „oczka” i – co najważniejsze – o osiem więcej od najlepszego zespołu strefy spadkowej.
Wciąż musi oglądać się za siebie, ale pętla na szyi zrobiła się dużo luźniejsza.
– Brawa dla moich świrusów. To zespół, który ma duszę. To ludzie, którzy pasują do Hutnika, do Dumy Nowej Huty. Trzecie zwycięstwo z rzędu to zasługa nastawienia szatni, bo oni są głodni kolejnych zwycięstw – mówił Szydełko po wygranych derbach z Garbarnią.
Leszczyński broni karne
Hutnik pokazał charakter już w pierwszym meczu w tym roku. Na boisku zmierzającego do I ligi GKS-u Katowice prowadził 1:0 i grał w osłabieniu przez prawie całą druga połowę. W 10 na 11 nie tylko utrzymał wynik, ale podwyższył w końcówce na 2:0.
Wiosną nie wszystko układa się idealnie. Przy Ptaszyckiego żałują domowej porażki 1:3 ze Zniczem Pruszów, czyli jednym z rywali o byt. Hutnik mierzy się też z przeciwnościami losu. 17 marca poważnej kontuzji szczęki nabawił się bramkarz Dawid Smug i trzeba było szukać zawodnika na jego poziomie. Nie było go w klubie, więc sięgnięto go z rezerw Podbeskidzia Bielsko-Biała. Tam grał Arkadiusz Leszczyński, który przez wiele lat reprezentował Hutnika. Pomógł trener Rafał Skórski, ktory opuścił Suche Stawy, by ratować ekstraklasę dla Podbeskidzia, ale nie zapomniał o ważnym dla niego klubie.
22-letni Leszczyński szybko wrócił do Krakowa i z marszu zaczął pomagać drużynie Szydełki. W siedmiu meczach, w których grał, sędziowie podyktowali przeciwko Hutnikowi pięć rzutów karnych. Ze Zniczem i Błękitnymi Stargard rywale przechytrzyli bramkarza. W dwóch ostatnich było inaczej. W sobotę Leszczyński obronił „jedenastkę” w derbach, gdy gospodarze prowadzili 1:0. Tydzień wcześniej, przy takim samym wyniku, zatrzymał uderzenie zawodnika Skry Częstochowa.
– Jest kilka osób, które przyczyniają się do tego, że wiem, gdzie przeciwnik może uderzyć. Dwa obronione karne na tyle prób to dobry wynik – mówi Leszczyński.
Utrzymamy dwie drużyny w II lidze?
Derby nie były meczem, w którym można było podziwiać efektowne zagrania. Panował chaos, w którym lepiej odnaleźli się gospodarze. – Cieszę się, że zespół jest w stanie poświęcić piękno dla wyniku. Byliśmy bardzo pragmatyczni – cieszy się Szydełko.
Hutnik ma 33 punkty. Garbarnia o pięć więcej i – co ważne – dwa zaległe spotkania. Jak tak dalej pójdzie, w nowym sezonie znów będziemy mieć dwóch przedstawicieli w II lidze.
Kolejne szanse na trzy punkty już w środe. O godzinie 15 Hutnik powalczy na wyjeździe z rezerwami Śląska Wrocław, a o 17 Garbarnia podejmie GKS Katowice.