Sacrum Profanum za nami. „la Musica... è tutta relativa”

5,5 tysiąca uczestników wzięło udział w tegorocznym festiwalu Sacrom Profanum. Oprócz koncertów nowatorskich połączeń muzyki klasycznej z awangardową twórczością współczesnych artystów, w czasie festiwalu można był również podziwiać wszelkiego rodzaju sztuki wizualne. Całość zwieńczył koncert z udziałem Mike’a Pattona.

O ostatnim dniu opowiada Wojciech Kwiatkowski z Krakowskiego Biura Festiwalowego. –  W pierwszej części na scenie kameraliści belgijskiego Ictus Ensemble  i specjalista od manipulacjami nagraniami terenowymi – Jérôme Noetinger. Przed przyjazdem do Krakowa spędzili tydzień w odosobnieniu, poznając się i grając wspólnie w dawnym klasztorze na południu Niderlandów. Takie są bowiem zalecenia autora kompozycji Für kommende Zeiten, Karlheinza Stockhausena – opisuje.

– Całość przypominała jaskrawe gwiazdy dźwięków poszczególnych instrumentów na tle nieba z ciemnej elektroniki generowanej przez Noetingera. Dźwięków gwałtownych, ale pozbawionych agresji, granych w punkt i z wyczuciem. Dodając do tego ekscentryczny wygląd muzyków, spektrum technik, które używali (głaskanie wiolonczeli czy gra na tłumiku do puzonu) oraz doskonałą reżyserię świateł (Paweł Pająk, który dał popis także w drugiej części koncertu) udało się muzykom całkowicie skoncentrować uwagę publiczności na tym swoistym misterium – mówi Kwiatkowski.

Po przerwie nastąpił wielki finał. – Ictus Ensemble w pełnym składzie, Chór Polskiego Radia z solistkami – Anną Zawiszą i Lilianą Pociechą (soprany) oraz Matyldą Staśto-Kotułą (alt). Wreszcie po raz drugi na Sacrum Profanum Mike Patton w roli narratora. Nad wszystkimi panował Georges-Elie Octors, dyrygując oszczędnymi gestami, ale niezwykle mądrze i pewnie. A dyrygował kompozycją, która mówi o muzyce, filozofii, teatrze, poezji, człowieku – takie niełatwe zadanie zadanie postawili przed artystami Luciano Berio i librecista Edoardo Sanguineti w Laborintus II z 1965 roku. W Labiryncie nie było podziałów, było natomiast wszystko – puentylizm, kakofonia, sonoryzm, krzyk, krwawe wizualizacje, czerwone światła, swing, literatura, free jazz, muzyka klasyczna, piorunujące tutti, piekło, teatr. A nade wszystko abstrakcyjne piękno. Istota muzyki. A ponieważ „la Musica... è tutta relativa”, jak napisał Dante Alighieri, a wypowiedział za nim dobitnie Mike Patton, to bardzo dobrze zwiastuje przed przyszłoroczną, 15. edycją festiwalu Sacrum Profanum – podsumowuje Michał Kwiatkowski