Śledztwo, które nie ma końca. A w miejscu spalonego archiwum powstanie szkoła?
Cztery lata. Tyle trzeba było czekać, aby dowiedzieć się, że „prawdopodobną przyczyną pożaru miejskiego archiwum mogło być samoczynne uruchomienie się urządzenia przeciwpożarowego”. Więcej pisaliśmy o tym TUTAJ. Co jakiś czas dopytujemy krakowską prokuraturę, na jakim etapie jest śledztwo w sprawie pożaru, z którego udało uratować się zaledwie 4 proc. z ponad 20 kilometrów dokumentów. Ostatnio ponowiliśmy pytania i znów dowiedzieliśmy się, że postępowanie trwa.
– Po uzyskaniu wyników badań będziemy wiedzieli, czy jest sensowność budowy nowej szkoły, czy jest sensowność zaadoptowania jedynego budynku, który pozostał po archiwum na cele szkolne. Taka analiza będzie zlecona i pewnie pod koniec tego roku bądź na początku przyszłego dowiemy się, w którym kierunku miasto powinno pójść – przekonywał Machowski.
W przeszłości w rejonie ulicy Na Załęczu działała już szkoła. W budynku, gdzie była ulokowana, zlokalizowano biura oraz zaplecze administracyjne krakowskiego archiwum.