Smuda o Guerrierze: Rzucamy go na głęboką wodę, niech pływa

Choć Osman Chavez nigdy się do tego nie przyzna, kontuzję Marko Jovanovica musi traktować jako swoisty uśmiech losu. Honduranin staje przed szansą, by w ostatniej chwili wskoczyć do pociągu zawiadowanego przez Franciszka Smudę.

Kontuzja Jovanovica okazała się poważna. Leczenie naderwanego mięśnia dwugłowego uda potrwa nawet 4-5 tygodni. – Bardzo tego żałuję. Wszyscy widzieliśmy, że tych czterech obrońców bardzo dobrze funkcjonowało. Teraz musimy szukać innych rozwiązań – kręci głową „Franz”.

Z wyboru partnera dla Arkadiusza Głowackiego nie zamierza jednak robić tajemnicy. Zwłaszcza, że nie ma wielkiego pola manewru, gdyż Michał Czekaj i Alan Uryga dopiero niedawno rozpoczęli treningi z pełnym obciążeniem. – Nie mam nic do ukrycia, szansę dostanie Osman – odkrywa karty były szkoleniowiec, tym samym dając środkowemu obrońcy z Hondurasu okazję do rehabilitacji za trudny początek ich znajomości.

Przypomnijmy, że Chavez stracił cały letni okres przygotowawczy z powodu występów reprezentacji narodowej na Złotym Turnieju CONCACAF. – Zastanawiam się, czy klub w ogóle powinien mu płacić, skoro go z nami nie ma tak długo – denerwował się wówczas Smuda. A gdy obrońca wreszcie się w Krakowie pojawił, bezmyślnym faulem przyczynił się do utraty pewnych trzech punktów z Jagiellonią i całkowicie stracił zaufanie trenera.

To nie jedyna zmiana, którą przed spotkaniem z Lechią szkoleniowiec Wisły będzie musiał przeprowadzić niejako wbrew sobie. Z powodu żółtych kartek z kadry wypadł także Gordan Bunoza, a jego naturalnym następcą jest Donald Guerrier. Smuda tuż po transferze Haitańczyka przyznał, że nie jest dobrze przygotowany taktycznie i wolałby wprowadzać go do drużyny w roli skrzydłowego.

– Kupiliśmy go jako lewego obrońcę. Wiemy, że potrzebuje jeszcze trochę czasu, ale trzeba to wziąć na plecy, rzucić go na głęboką wodę i niech pływa. Z doświadczenia wiem, że przesuwanie tam Burligi nie byłoby dobrym pomysłem wyjaśnia przyczyny zmiany planów. Zastępstwem dla również wykartkowanego Ostoi Stjepanovica będzie z kolei Michał Nalepa.

Lechia pod wodzą Michała Probierza spisuje się nadspodziewanie dobrze. Obok Wisły jest jedyną niepokonaną drużyną i sąsiaduje z nią w tabeli. – Nie jesteśmy jeszcze takim zespołem, by bez obaw przyjmować u siebie każdego przeciwnika. Wierzę, że obliczu tych osłabień zmobilizujemy się i zagramy nawet powyżej własnych możliwości – kończy trener Białej Gwiazdy.

Spotkanie Wisły Kraków z Lechią Gdańsk zaplanowano na wtorek o godzinie 20:30. Transmisję przeprowadzi stacja Canal+Sport.