Sprawa kładki Kazimierz-Ludwinów ciągnie się od 18 lat. Potrzebne kolejne zmiany

Trwa budowa kładki, która połączy Kazimierz z Ludwinowem. Sprawa ciągnie się już od kilkunastu lat.

Koncepcja kładki została wyłoniona w konkursie architektonicznym, który rozstrzygnięto już w 2006 roku. Nim podpisano umowę na opracowanie dokumentacji projektowej, ówczesny Zarząd Dróg i Komunikacji wystąpił do wydziału architektury magistratu o wydanie decyzji, ustalającej warunki zabudowy dla nowej przeprawy, mającej połączyć Bulwar Inflancki z Bulwarem Wołyńskim. Tzw. wuzetka miała określić szczegółowy zakres prac projektowych.

Postępowanie nie zdążyło się jeszcze zakończyć, aż tu nagle doszło do istotnego zwrotu w sprawie. W styczniu 2007 roku Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego UMK zakwestionował proponowaną lokalizację kładki. Jak się okazało, przeprawa powstałaby częściowo na terenie, który w miejskich dokumentach planistycznych został zarezerwowany pod budowę Kanału Krakowskiego (możliwe, że nigdy nie powstanie).

W związku z tym wydział zaproponował przesunięcie przeprawy w stronę mostu Grunwaldzkiego. Ostatecznie decyzja o warunkach zabudowy została wydana w grudniu 2008 r. Jeszcze w tym samym roku gmina podpisała umowę z Biurem Projektów Lewicki Łatak na opracowanie projektu budowlanego kładki. Dokument uwzględniał już nową, docelową lokalizację obiektu.

Nowe pozwolenie na budowę kładki zostało wydane w połowie 2022 r. W październiku 2023 r. miasto podpisało z firmą Primost Południe umowę na realizację inwestycji. Roboty budowlane trwają. W związku z budową kładki wciąż nie brakuje jednak problemów. Niedawno okazało się, że potrzeba kolejnych zmian w projekcie. Dzięki nim obiekt będzie mniej ingerował w Bulwary Wiślane.

– Chodzi o obniżenie najazdów dla rowerzystów po stronie Kazimierza – wyjaśniał nam początkiem czerwca Jan Machowski, rzecznik prasowy Zarządu Inwestycji Miejskich. Urzędnicy poinformowali też, że wdrożenie konserwatorskich wytycznych wiąże się z koniecznością wykonania analizy statyczno-wytrzymałościowej. – Będzie podstawą do wprowadzenia zmian, ograniczających ingerencję w krajobraz. Wprowadzone zmiany pozwolą na zachowanie statusu UNESCO – zapewniają nas urzędnicy z krakowskiego magistratu.