Stadion Cracovii jak zamknięta twierdza. To próba uciszenia dziennikarza

Komentarz. Krakowski klub z ulicy Kałuży postanowił ukarać Michała Knurę za to, że zrobił coś, co należy do obowiązków doświadczonego dziennikarza – dotarł do swoich źródeł i opublikował nieoficjalne informacje w sytuacji, gdy oficjalna komunikacja ze strony klubu zawiodła.

Dziennikarze mają swoje źródła

Kto mieszka w Krakowie, ten w cyrku się nie śmieje.

To powiedzenie na stałe wpisało się w klimat naszego miasta. W ostatnich godzinach zyskało jednak zupełnie nowy kontekst.

Chodzi oczywiście o działania Cracovii.

Krakowski klub z ulicy Kałuży postanowił ukarać Michała Knurę za to, że zrobił coś, co należy do obowiązków doświadczonego dziennikarza – dotarł do swoich źródeł i opublikował nieoficjalne informacje w sytuacji, gdy oficjalna komunikacja ze strony klubu zawiodła.

W artykule „Epokowa zmiana na koszulce Cracovii. Ofensywa bukmachera w Polsce” Michał przekazał, że według nieoficjalnych informacji nowym sponsorem głównym Cracovii będzie Fortuna.

Na co dzień obserwuję jego pracę i wiem, że tematem zmiany sponsora zajmował się od wielu tygodni. Docierał do kolejnych źródeł i konsekwentnie weryfikował informacje, które prowadziły do jednego wniosku – nowym sponsorem ma zostać właśnie Fortuna.

Nie był zresztą jedynym dziennikarzem, który zajmował się tą sprawą. Jak zaznaczył w swoim tekście, o Fortunie informował również na portalu X dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. Na Grzegorza Rudynka powołała się także „Gazeta Krakowska” – partner medialny klubu.

Mimo to właśnie Michał Knura – zupełnie niesłusznie – został ukarany przez Cracovię. Klub postanowił stworzyć ze swojego stadionu zamkniętą twierdzę dla naszej Redakcji.

W opublikowanym w mediach społecznościowych komunikacie Cracovia twierdzi, że ujawnienie nieoficjalnych informacji działało na jej szkodę.

Nie wyjaśnia jednak, na czym ta szkoda miałaby polegać. Co więcej, nie zaprzecza również prawdziwości opublikowanych informacji.

Klub przekazał, że „mając na uwadze dobro Cracovii i jej kibiców”, zarząd cofa wszystkie dotychczasowe akredytacje dla naszych dziennikarzy i współpracowników oraz nie będzie wydawał nowych.

Trudno nie odnieść wrażenia, że jest to próba uciszenia Michała Knury, który rzetelnie wykonuje swoją pracę i nie boi się zadawać trudnych pytań. Co istotne, dotyczy to klubów z obu stron Błoń. Jest jednym z nielicznych krakowskich dziennikarzy regularnie zajmujących się zarówno Cracovią, jak i Wisłą.

Jednocześnie w komunikacie klubu trudno dostrzec konsekwencję. Z jednej strony Cracovia karze dziennikarza za dobrze wykonaną pracę, z drugiej zapewnia, że pozostaje otwarta na współpracę z mediami.

Brak szacunku do pracy

Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, gdy deklaracje Cracovii rozmijają się z rzeczywistością.

W marcu, wspólnie z Michałem Knurą, przygotowywaliśmy materiał dotyczący bezpieczeństwa na krakowskich stadionach piłkarskich.

Pytania wysłaliśmy również do Cracovii.

Pierwszego maila przesłaliśmy 22 lutego, a po kilku dniach – 2 marca – wysłaliśmy przypomnienie. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Trudno odbierać to inaczej niż jako brak szacunku dla pracy dziennikarzy i elementarnych standardów komunikacji.

Inne zapytane przez nas kluby odpisały.

Domagano się zwolnienia dziennikarza

To zresztą nie pierwszy raz, gdy w Krakowie podejmowane są próby wywierania presji na media. 

Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów była sytuacja sprzed kilku lat, gdy rzeczniczka ówczesnego prezydenta Jacka Majchrowskiego domagała się zwolnienia dziennikarza Onetu za krytyczne opisywanie działań miejskich władz.

Mimo wszystko planujemy dalej rzetelnie opisywać krakowskie sprawy: również te związane z Cracovią.