Strefa czystego transportu: miasto odpiera zarzut „płacisz i jesteś eko”
Władze Krakowa podkreślają, że system opłat w strefie czystego transportu wynika wprost z ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Przepisy określają zarówno maksymalną wysokość stawek, jak i katalog wydatków, na które mogą zostać przeznaczone wpływy.
Zgodnie z ustawą środki z opłat mogą być wykorzystywane m.in. na oznakowanie strefy, zakup autobusów zeroemisyjnych i tramwajów, finansowanie analiz związanych z funkcjonowaniem SCT czy programy wsparcia zakupu rowerów elektrycznych. Miasto nie może przeznaczyć ich na dowolne cele budżetowe.
W 2026 roku opłata jednorazowa wynosi 2,50 zł za godzinę, a abonament miesięczny 100 zł, przy czym w tym roku uiszczenie opłaty za dwie godziny upoważnia do wjazdu już do końca dnia. W kolejnych latach abonament ma wzrosnąć do 250 zł, a w 2028 roku do 500 zł miesięcznie. Ustawa dopuszcza pobieranie opłat przez trzy lata, czyli do końca 2028 roku.
Ekwiwalent dla gmin metropolii
Kraków zapowiedział, że równowartość wpływów z opłat, pomniejszonych o koszty funkcjonowania systemu, będzie przekazywana gminom zrzeszonym w Stowarzyszeniu Metropolia Krakowska. Wysokość środków ma być ustalana kwartalnie na podstawie faktycznych wpływów.
Dystrybucja ma odbywać się w ramach stowarzyszenia, a środki mają być przeznaczane na działania związane z poprawą jakości powietrza, m.in. wymianę pieców, działania kontrolne czy parkingi Park&Ride.
Czy opłata „czyni auto ekologicznym”?
Jednym z najczęściej powtarzanych zarzutów wobec strefy jest twierdzenie, że samochód niespełniający norm emisji „po zapłaceniu staje się ekologiczny”. Władze miasta odrzucają taką interpretację.
Miasto podkreśla, że opłata ma charakter czasowy. Jednorazowa płatność nie jest znaczącym obciążeniem, jednak przy regularnym korzystaniu ze strefy koszt rośnie.
– Jeżeli ktoś sporadycznie musi wjechać do centrum, może to zrobić. Ale jeżeli miałby płacić abonament miesiąc w miesiąc, to w pewnym momencie pojawia się pytanie, czy nie lepiej przeznaczyć te środki na zmianę samochodu – wskazuje Łukasz Sęk.
Nie trzeba kupować nowego
W 2028 roku miesięczny abonament ma wynosić 500 zł. Władze miasta podkreślają, że celem nie jest utrzymanie stałego źródła dochodu z tej opłaty.
– Nie zakładamy, że ktoś będzie przez cały rok płacił dwanaście razy po 500 zł. Intencją jest to, by kierowca uznał, że bardziej racjonalne jest przeznaczenie tych pieniędzy na pojazd spełniający normy – dodaje wiceprezydent.
Miasto zwraca uwagę, że spełnienie wymogów SCT nie oznacza konieczności zakupu nowego auta. W praktyce wystarczy samochód benzynowy wyprodukowany w 2005 roku lub później. Według władz to rozwiązanie ma umożliwić stopniową wymianę floty bez gwałtownych i kosztownych decyzji.
W ocenie magistratu system opłat jest elementem okresu przejściowego między pełnym dopuszczeniem pojazdów a docelowym ograniczeniem ruchu aut niespełniających norm. Wraz ze wzrostem stawek w kolejnych latach ekonomiczna motywacja ma rosnąć, a liczba pojazdów wymagających opłat – maleć.