Tramwaj, metro, szkoła. Pytamy, jak uzdrowić Kliny, żeby żyło się tam lepiej
Łąki, osiedla, kiepski dojazd
Kliny na południu Krakowa to dziś jeden z najszybciej rozwijających się obszarów miasta. Obecny krajobraz najlepiej widać z lotu ptaka: z jednej strony rozległe łąki, z drugiej osiedla.
Tych ostatnich ma jeszcze w najbliższych latach przybyć. Radni miejscy twierdzą, że rozbudowa będzie postępować co najmniej do 2035 roku.
Jak mieszka się na Klinach? Opinie są różne. Mieszkańcy na pewno narzekają na zbyt małą liczbę miejsc postojowych i kiepskie skomunikowanie swoich osiedli z centrum miasta. Ich zdaniem przydałoby się również więcej sklepów i knajpek.
Chwalą natomiast bliskość terenów zielonych.
Dziś zastanowimy się nad tym, co zrobić, żeby na Klinach żyło się lepiej?
Dwa nowe ronda i remont ulicy
Radna zapewnia, że czuwa nad rozwojem osiedli peryferyjnych, również na Klinach. Przekonuje nas, że współpracuje w tym zakresie z władzami miasta.
– Widać to zresztą w tym roku: dwa nowe ronda i oddana przed czasem po remoncie ulica Borkowska. Nie pamiętam, kiedy tak dużo działo się pod względem inwestycyjnym i remontowym po tej stronie miasta, a mieszkam tutaj od dawna – podkreśla Pogoda-Tota.
Zwraca uwagę, że już realizowane są kolejne zadania. Jak choćby budowa drogi dojazdowej z osiedla Kliny do stacji SKA w Opatkowicach.
– Realizacja tej inwestycji umożliwi skorzystanie z szybkiego i wygodnego środka komunikacji, jakim jest kolej – dodaje.
Oczywiście dużo jest jeszcze do zrobienia.
Radna podkreśla, że w rejonie stacji kolejowej planowane jest wykonanie pętli autobusowej, miejsc postojowych, pojawią się też stojaki rowerowe. – To będzie idealny węzeł przesiadkowy pomiędzy różnymi środkami transportu: koleją, autobusem, autem, rowerem – jest przekonana.
Zwraca uwagę, że dla tej inwestycji trwa obecnie uzyskiwanie decyzji środowiskowej, która powinna być wydana jeszcze w grudniu tego roku.
– Uzyskanie wspomnianej decyzji umożliwi dalszą realizację zadania, w zakresie opracowania dokumentacji oraz realizacji robót budowlanych. Aby dalsze działania były możliwe, konieczne jest zaprojektowanie i wykonanie „pajączka”. Realizacja tego zakresu otworzy możliwość kontynuacji drogi w kierunku przystanku kolejowego SKA, co z punktu widzenia rozbudowującego się osiedla jest niezwykle istotne – dodaje radna Pogoda-Tota.
Sklepy, restauracje, żłobek
W zakresie budowy nowych dróg, połączeń, które mają ułatwić wyjazd z Klinów, miasto współpracuje z deweloperami. Wśród nich jest m.in. inwestująca w tym rejonie Krakowa grupa Westa Investments. To deweloper, związany z powstającym właśnie przy ulicy Anny Szwed-Śniadowskiej osiedlem Essa Kliny: czyli tym, które, jak zapewnia inwestor, ma zmienić i poprawić oblicze Klinów, a samo spełniać rolę i funkcję miasta 15-minutowego.
No dobrze, a co z drogami? Co zrobić, żeby z Klinów łatwiej było się wydostać?
– W ścisłej współpracy z miastem Kraków realizujemy nowy układ komunikacyjny, obejmujący drogi, ronda, ścieżki rowerowe i chodniki. Wartość tych prac infrastrukturalnych przekroczy 100 milionów złotych – zapewnia w rozmowie z nami Bogdanowicz, reprezentująca inwestora osiedla Essa.
I dodaje: – Teraz priorytetem jest dla nas jak najszybsza realizacja połączenia Klin z przystankiem SKA Opatkowice, gdzie powstanie parking typu Park & Ride, oraz połączenia Klin z Zakopianką. Te inwestycje mają kluczowe znaczenie zarówno dla mieszkańców nowych osiedli, jak i całej południowej części Krakowa.
Bogdanowicz zwraca uwagę, że to właśnie w kierunku Klin poprowadzona zostanie pierwsza linia krakowskiego metra. – Wszystkie te przedsięwzięcia – zarówno inwestycje drogowe, jak i rozwój transportu publicznego – sprawią, że dzisiejsze Kliny w najbliższych latach zmienią się nie do poznania, stając się nowoczesną, doskonale skomunikowaną dzielnicą miasta – jest przekonana.
Metro wykluczy budowę tramwaju?
Choć w przypadku metra zdania są podzielone. Radny Krakowa dla Mieszkańców Michał Starobrat zauważa, że plan jego doprowadzenia na Kliny może być przysłowiowym gwoździem do trumny „w temacie poprawy komunikacji miejskiej dla tamtejszych mieszkańców”.
– Dlaczego? Ponieważ już słyszę wypowiedzi, że skoro planowane jest metro, to należy odrzucić plany doprowadzenia tramwaju na Kliny czy do Opatkowic – podkreśla w odpowiedzi na nasze pytania Starobrat.
Jeżeli tak się stanie, to jego zdaniem w przeciągu 15-20 lat sytuacja będzie jeszcze gorsza, „chociaż trudno to sobie wyobrazić”. – Mieszkańcy Klinów nie wierzą, że inwestycja zostanie wykonana szybko, biorąc pod uwagę bardzo złą sytuację finansową miasta oraz etapowanie prac budowlanych, gdzie Kliny znajdują się na końcu planowanej linii metra – dodaje radny.
Twierdzi, że „na ten moment i przez wiele lat jedynymi beneficjentami planowanego metra są deweloperzy, którzy już reklamują swoje inwestycje jako bliskie metra”. – Dlatego uważam, że w pierwszej kolejności powinniśmy realizować temat tramwaju na Kliny, który połączy Kliny (Opatkowice) z ulicą Brożka. Dużo tańsze rozwiązanie, nawet w wariancie tunelowym – przekonuje.
Rozbudowa Klinów
Michał Starobrat wspomina, że podczas ostatniego spotkania z mieszkańcami padła jego zdaniem bardzo ciekawa propozycja.
– Skoro nowe inwestycje deweloperskie spowodują konieczność wydatkowania przez miasto nawet kilkuset milionów złotych na niezbędną infrastrukturę drogową, odwodnieniową, edukacyjną, rekreacyjną, to może łatwiej i taniej jest pozostawić łąki na Klinach takie, jakie są, zielone, przyjazne dla ludzi, którzy tam mieszkają. Do tego zrealizować tramwaj i nową szkołę, na którą miasto ostatnio ogłosiło przetarg – sugeruje radny Starobrat.
Inwestorzy odbijają piłeczkę i twierdzą, że wraz z budową kolejnych osiedli mieszkańcy wiele zyskają. Również ci, którzy na Klinach już mieszkają.
– W ramach naszego projektu przewidzieliśmy ponad dziewięć tysięcy metrów kwadratowych powierzchni usługowej. To oznacza, że w parterach naszych budynków pojawią się sklepy, punkty usługowe, restauracje, apteki, przychodnie, piekarnie czy kawiarnie – wszystko, co potrzebne do codziennego życia. Wierzymy w koncepcję „miasta piętnastominutowego” – tłumaczy Bogdanowicz.
I przypomina: – Równolegle inwestujemy w infrastrukturę drogową – to jeden z kluczowych elementów poprawy jakości życia i realnego „uzdrowienia” Klinów. Warto tu przypomnieć, że umowa miasta z deweloperami zakłada budowę znacznej liczby nowych dróg. Pojawił się również pomysł przyspieszenia budowy niezbędnego połączenia drogowego Klinów z Zakopianką.
– Projektujemy już drogę, która wypuści ruch z tamtego rejonu na Zakopiankę. Trwają w tej sprawie rozmowy z miastem i jesteśmy dobrej myśli. To pokazuje, że w ramach dobrej współpracy z urzędem, inwestorzy mogą realizować niezbędne inwestycje drogowe, z którymi miasto finansowo samo sobie nie poradzi – tłumaczy przedstawicielka inwestora, realizującego osiedle Essa Kliny.
Radna: te inwestycje muszą powstać
Agnieszka Pogoda-Tota wymienia cały szereg inwestycji do zrealizowania: koniecznych do tego, żeby na Klinach żyło się lepiej. Wśród nich m.in.: budowę drogi, która połączy osiedle Kliny z ul. Zakopiańską, co spowoduje przekierowanie ruchu samochodowego na obwodnicę; realizację tzw. „pajączka”, czyli strategicznego skrzyżowania na osiedlu Kliny za Fortem; budowę szkoły i przedszkola; budowę krytego basenu przy ulicy Fortecznej.
Miasto w swoich komunikatach chwali się, że twardo negocjuje z deweloperami i zobowiązuje ich m.in. do budowy nowych dróg. Efektem tego jest choćby przykład sprawnej przebudowy ulicy Borkowskiej.
Wiceprezydent Krakowa Stanisław Mazur chce, żeby Kliny rozwijały się w sposób uporządkowany. Stąd pomysł, żeby opracować tzw. masterplan.
– Podobnie jak w przypadku Rybitw, mógłby stać się narzędziem porządkującym rozwój tej części miasta – zarówno pod względem układu funkcjonalnego (mieszkania, usługi, przestrzenie publiczne), jak i infrastruktury komunikacyjnej, zieleni oraz dostępu do transportu publicznego – mówił nam Mazur.
Zdaniem radnego Starobrata obecne problemy mieszkańców mają swoje źródło w błędnych decyzjach planistycznych sprzed lat. – To także efekt zabudowy mieszkaniowej, która powstała w miejscu, gdzie zaplanowano ogólnodostępną zieleń publiczną. Jak również braku realizacji obiecanej, a nie realizowanej infrastruktury drogowej, szkolno-przedszkolnej itp. – kwituje radny.
Natomiast Julia Bogdanowicz twierdzi: – Wierzymy, że wspólnymi siłami możemy sprawić, by Kliny stały się pełnoprawną, nowoczesną i zrównoważoną częścią Krakowa – miejscem, w którym po prostu dobrze się żyje. Konkretne projekty już są i realizujemy je. Nowe przestrzenie handlowe i usługowe, a także niezbędne drogi czy ścieżki rowerowe szybko zmienią oblicze Klinów.