Trener Cracovii: Zamieszanie nie miało dla nas znaczenia

W niedzielę rozegrana została pierwsza kolejka Polskiej Hokej Ligi. Pasy sezon na krajowych lodowiskach rozpoczynają we wtorek meczem z najgroźniejszym rywalem - GKS-em Tychy, który na inaugurację rozgromił SMS PZHL Sosnowiec 13:2.

Terminarz na ostatnią chwilę

Przed nowym sezonem w hokejowym środowisku znów było gorąco, bo Polski Związek Hokeja na Lodzie długo nie potrafił podać terminarza na sezon 2016/2017. Ostateczny skład Polskiej Hokej Ligi i terminarz poznaliśmy dopiero dwa tygodnie przed pierwszą kolejką. Od jednego z pracowników Cracovii usłyszeliśmy, że szybciej udało się to zrobić nawet w… hiszpańskiej lidze. – Dla nas nie miało to większego znaczenia, bo przygotowywaliśmy się do meczów w Hokejowej Lidze Mistrzów. Na pewno byłoby lepiej, gdyby nie było takich problemów, wszystko było szybciej – mówi Rudolf Rohaczek, trener Cracovii.

Mistrz z wicemistrzem

W związku z nieparzystą liczbą drużyn występujących w ekstralidze, co kolejkę jedna z nich będzie pauzowała. W pierwszej wolne miała Cracovia. Mistrzowie Polski jednak nie próżnowali, bo 10 września byli w Szwecji i meczem z Farjestad (0:7) zakończyli przygodę z Ligą Mistrzów.

Pierwsze spotkanie w lidze krakowianie zagrają przed własną publicznością z GKS-em Tychy (wtorek, godzina 18.30). Mecz zapowiada się bardzo ciekawie, bo tyszanie zapowiadają, że będzie to rewanż za finał poprzedniego sezonu. Przypomnijmy, że po siedmiomeczowym boju złoty medal mistrzostw Polski wywalczyła Cracovia.

– Będzie trudno jak co roku, ale nasz cel musi by tylko jeden: finał i obrona pierwszego miejsca. Najgroźniejszymi rywalami oprócz GKS-u będzie Podhale Nowy Targ, Orlik Opole, GKS Katowice i Unia Oświęcim. Z tych zespołów wyłoni się ścisła czołówka, która będzie walczyła o medale – uważa szkoleniowiec Pasów.

Dalekie wyjazdy

W ostatnim czasie PHL była nazywana ligą małopolsko-śląską, bo występowały w niej drużyny z południa Polski. Teraz zaszła zmiana, bo do elity wróciły Nesta Toruń i Stoczniowiec Gdańsk. Obecność tych zespołów wiąże się z dalszymi wyjazdami. – Dla profesjonalnych klubów odległości nie powinny mieć żadnego znaczenia. Liczę, że przede wszystkim Stoczniowiec będzie solidnym przeciwnikiem. Cieszę się, że dołączyli do najlepszych – podkreśla Rohaczek.

Dwie teorie

Po dwóch rundach, gdy zespoły będą grały „każdy z każdym”, nastąpi podział na dwie grupy: silniejszą i słabszą. Oznacza to, że drużyny z miejsc 1-6 dalej będą grać tylko między sobą, podobnie jak ekipy z lokat 7-11. Czy to dobre rozwiązanie? Środowisko jest podzielone.

– Są dwie teorie. Jedna mówi, że warto grać jak najwięcej trudnych meczów, by iść do przodu i miała z tego pożytek reprezentacja. Druga mówi „grajmy razem do końca”, bo młodzi będą się ogrywać i w przyszłości kadra też na tym zyska. Trudno jednoznacznie to ocenić – nie ukrywa trener Cracovii.

Kolejną kością niezgody w hokejowym światku jest drużyna SMS PZHL Sosnowiec. Z założenia mają w niej grać młodzi reprezentanci Polski. – Jeżeli w kadrze rzeczywiście będzie 15-20 reprezentantów, to jestem za. Jeżeli będzie odwrotnie, to nie widzę sensu – komentuje Rohaczek.