Trudny powrót zawodnika Wisły. „Atmosfera nie jest dobra”
20-letni obrońca Wisły Kraków Jakub Bartosz po kilku tygodniach przerwy wznowił treningi. Pod koniec sierpnia w meczu z Koroną Kielce młody zawodnik krakowskiego klubu nabawił się urazu i musiał opuścić boisko już w 37. minucie.
Jakub Bartosz w tym sezonie zagrał w czterech spotkaniach ekstraklasy. W dwóch ostatnich pojedynkach ze Śląskiem Wrocław i Jagiellonią Białystok nie mógł pomóc drużynie, ponieważ leczył kontuzję. – Cieszę się, że nie była to długa przerwa i że kontuzja nie wyeliminowała mnie na dłuższy czas i mogę zacząć normalnie pracować. Na pewno będzie trzeba trochę popracować nad formą, żeby się utrzymała i żeby szła w górę. Jaka jest ona na dzień dzisiejszy, to trudno mi ocenić – mówi klubowym mediom obrońca Białej Gwiazdy.
Czarne chmury
Wisła w tegorocznych rozgrywkach nie radzi sobie najlepiej. Na osiem spotkań wygrała zaledwie jedno, a w pozostałych nie ugrała nawet punktu. – Atmosfera po tylu porażkach z pewnością nie jest dobra, ale staramy się wzajemnie wspierać i wyjść z tego bagna – zaznacza Bartosz. Zawodnik krakowskiego klubu nie ukrywa też, że mecze z ławki, czy z wysokości trybun przeżywa się mocniej aniżeli z poziomu boiska, ponieważ ma się więcej czasu na zastanowienie.
Młody obrońca wraca do gry w niezwykle trudnym momencie. Wisła notuje najgorszą serię porażek w historii i zamyka ligową tabelę, a do tego regularnie traci bramki. Dodatkowo rywalizacja na poszczególnych pozycjach jest spora i szanse na przebicie się do podstawowego składu są małe. – Ciężko trenuję, żeby walczyć z Bobanem Joviciem o miejsce w wyjściowej jedenastce – podkreśla Bartosz. Dla krakowskiego klubu najważniejsze jest jednak, by wreszcie się przełamać. – Teraz albo nigdy! W tej chwili każdy mecz postrzegamy już w takich kategoriach i trzeba punktować w każdym spotkaniu. Nieważne z kim gramy, liczą się punkty – wyjaśnia piłkarz.