Tym piłkarze Cracovii zaskoczyli nowego trenera. „To dla mnie znak”
Po pierwszej połowie zdecydowanie nie można było tego powiedzieć, ale z biegiem minut gra Pasów wyglądała lepiej. W swoim debiucie na ławce trenerskiej Pasów zremisował 1:1 z Pogonią Szczecin po golu w doliczonym czasie gry.
– Po przerwie drużyna zbliżyła się do mojej ambicji i tego, co chciałbym widzieć – komentował po meczu nowy szkoleniowiec Cracovii.
Przekonywał, że w drugiej połowie widział swój pomysł na grę Cracovii. Wspomniał o wachlarzu możliwości po prawej stronie boiska i zmianie poruszania się z przodu.
Na tym chce budować
Chwalił zespół za mentalność i grę do samego końca. To był aspekt, który zaskoczył go najbardziej. Mówił, że wykonał analizę i sporo dowiedział się o zespole, ale takiej walki do końca się nie spodziewał.
Waleczność w końcówce i ambitna walka o wyrównanie to coś, na czym Grzelak chce budować zespół na kolejne mecze.
Powiedział, że gdyby zespół wygrał 1:0, ale nie byłby tak scalony jako drużyna, to by się tak nie cieszył. – To dla mnie znak, że jesteśmy przygotowani na następne cztery mecze – dodał.
Problemy Cracovii w pierwszej połowie
Grzelak przyznał, że był to mecz o dwóch twarzach. Ta gorsza, w pierwszej połowie, skutkowała utratą bramki po błędzie Sebastiana Madejskiego.
Urodzony w Stargardzie trener wskazał, że Pogoń wygrywała więcej pojedynków i zbierała drugie piłki. Pasy miały też problem z długimi piłkami, kiedy atakowały rywali wysokim pressingiem.
Miał nosa do taktyki
Grzelak przyznał, że jego plan na mecz sprawdził się. Zakładał, że pierwsza godzina gry będzie nastawiona na walkę, a kolejne 30 minut będzie bardziej otwarte.
Dlatego zostawił na ławce Mateusza Klicha, który wchodząc w drugiej połowie pokazał swoje atuty, m. in. celnie asystując Kahvehowi Zahiroleslamowi ze stałego fragmentu gry.
Nietypowe wybory
Chciał też dać zagrać tym zawodnikom, którzy ostatnio grali mniej, aby zbudować szeroką kadrę zespołu i mieć wachlarz możliwości w kolejnych meczach. Stąd m. in. obecność w pierwszym składzie Maxime Domingueza.
Potrzebował też wysuniętego napastnika, więc wybrał Jeana Batouma, który miał korzystać ze swojej szybkości i biegać za plecami obrońców Pogoni. Kameruńczyk nie zaliczy tego spotkania jednak do udanych.
Grzelak nie karcił Oskara Wójcika za dwie żółte kartki, które były jego ósmym i dziewiątym napomnieniem w tym sezonie. Mówił, że jest świetnym obrońcą i był zachwycony jego zaangażowaniem na treningach. Mianował go kapitanem. Podkreślał jego zdecydowane i bezkompromisowe wejścia, przy których nie brakuje mu pewności siebie.