Tym piłkarze Cracovii zaskoczyli nowego trenera. „To dla mnie znak”

Punkt nie daje spokoju w tabeli żadnej ze stron. Czy w Cracovii widać już rękę nowego trenera Bartosza Grzelaka?

Po pierwszej połowie zdecydowanie nie można było tego powiedzieć, ale z biegiem minut gra Pasów wyglądała lepiej. W swoim debiucie na ławce trenerskiej Pasów zremisował 1:1 z Pogonią Szczecin po golu w doliczonym czasie gry. 

– Po przerwie drużyna zbliżyła się do mojej ambicji i tego, co chciałbym widzieć – komentował po meczu nowy szkoleniowiec Cracovii. 

Przekonywał, że w drugiej połowie widział swój pomysł na grę Cracovii. Wspomniał o wachlarzu możliwości po prawej stronie boiska i zmianie poruszania się z przodu.

Na tym chce budować

Chwalił zespół za mentalność i grę do samego końca. To był aspekt, który zaskoczył go najbardziej. Mówił, że wykonał analizę i sporo dowiedział się o zespole, ale takiej walki do końca się nie spodziewał.

Nie wiedziałem, że chłopaki mają takie serce do walki do ostatnich minut. Odebrałem to bardzo pozytywnie
Bartosz Grzelak

Waleczność w końcówce i ambitna walka o wyrównanie to coś, na czym Grzelak chce budować zespół na kolejne mecze. 

Powiedział, że gdyby zespół wygrał 1:0, ale nie byłby tak scalony jako drużyna, to by się tak nie cieszył. – To dla mnie znak, że jesteśmy przygotowani na następne cztery mecze – dodał. 

Bartosz Grzelak
Bartosz Grzelak
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Problemy Cracovii w pierwszej połowie

Grzelak przyznał, że był to mecz o dwóch twarzach. Ta gorsza, w pierwszej połowie, skutkowała utratą bramki po błędzie Sebastiana Madejskiego. 

Urodzony w Stargardzie trener wskazał, że Pogoń wygrywała więcej pojedynków i zbierała drugie piłki. Pasy miały też problem z długimi piłkami, kiedy atakowały rywali wysokim pressingiem.

Miał nosa do taktyki

Grzelak przyznał, że jego plan na mecz sprawdził się. Zakładał, że pierwsza godzina gry będzie nastawiona na walkę, a kolejne 30 minut będzie bardziej otwarte. 

Dlatego zostawił na ławce Mateusza Klicha, który wchodząc w drugiej połowie pokazał swoje atuty, m. in. celnie asystując Kahvehowi Zahiroleslamowi ze stałego fragmentu gry. 

Oskar Wójcik
Oskar Wójcik
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Nietypowe wybory

Chciał też dać zagrać tym zawodnikom, którzy ostatnio grali mniej, aby zbudować szeroką kadrę zespołu i mieć wachlarz możliwości w kolejnych meczach. Stąd m. in. obecność w pierwszym składzie Maxime Domingueza. 

Potrzebował też wysuniętego napastnika, więc wybrał Jeana Batouma, który miał korzystać ze swojej szybkości i biegać za plecami obrońców Pogoni. Kameruńczyk nie zaliczy tego spotkania jednak do udanych. 

Grzelak nie karcił Oskara Wójcika za dwie żółte kartki, które były jego ósmym i dziewiątym napomnieniem w tym sezonie. Mówił, że jest świetnym obrońcą i był zachwycony jego zaangażowaniem na treningach. Mianował go kapitanem. Podkreślał jego zdecydowane i bezkompromisowe wejścia, przy których nie brakuje mu pewności siebie.