Uszyją maseczki dla krakowskich szpitali
Pomysł wziął się od dyskusji na temat, jak krakowskie restauracje mogłyby pomóc w zaopatrzeniu krakowskich szpitali w żywność. Okazało się, że szpitalom bardziej potrzebne są maseczki chirurgiczne. Tak powstała grupa osób, która szyje i dowozi do szpitali takie maseczki.
Z czego można uszyć maseczkę?
Zgodnie z zaleceniami szpitali maseczki są szyte z dwóch warstw bawełny z kieszonką na filtr, troczkami i noskiem. Na Facebooku powstała specjalna grupa, na której ochotnicy wymieniają się materiałami, organizują dowozy maseczek. Hurtownie tkanin również nie są obojętne. Oferują oddanie dużych ilości tkanin.
Przed wejściem do użytku maseczki są dezynfekowane i wygotowywane. Lekarze używają ich potem w trakcie operacji. Następnie maseczki ponownie przechodzą proces dezynfekcji i wygotowania, by znowu być gotowe do użytku.
Zapotrzebowanie na maseczki
Maseczki miały być początkowo szyte jedynie dla szpitala dziecięcego w Prokocimiu. Jednak do pani Natalii – koordynatorki akcji – zgłasza się wiele innych placówek, prosząc o wsparcie.
– Myślałam, że to będzie tylko jedna, niewielka akcja dla szpitala dziecięcego, a tak naprawdę okazuje się, że problem jest dużo szerszy i dużo większe jest zapotrzebowanie – przyznaje pani Natalia.
Maseczkowy biznes
Pani Natalia zwraca też uwagę na problem, który już pojawił się w związku z pandemią koronawirusa. Oprócz osób chcących nieść pomoc, pojawiają się także i tacy, którzy chcą zarobić. Tak jest niestety i tym razem. Pani Natalia otrzymuje propozycje od osób znających szwalnie, które za opłatą mogą takie maseczki uszyć. Powstają też zbiórki pieniędzy na ten cel.
– Chodziło o to, żeby dziewczyny tym czynem społecznym mogły pomóc, bo to podnosi morale ludzi, którzy siedzą w domach – wyjaśnia pani Natalia. – To ma być grupa kilkudziesięciu dziewczyn i małych firm, które chcą bezinteresownie pomóc – zaznacza.