W finale z Tychami. Filipiak chciał Podhale

Prezes Cracovii Janusz Filipiak liczył na krakowsko-góralską walkę o mistrzostwo Polski w hokeju. Pasy zagrają jednak z Tychami.

Kiedy Comarch Cracovia była już pewna walki o złoto (wyeliminowała Tauron GKS Katowice 4:2), w drugiej parze półfinałowej trwała zacięta walka. TatrySki Podhale prowadziło 3:2, ale ostatecznie tytułu będą bronić hokeiści GKS-u Tychy. W siódmym meczu pokonali Szarotki 7:1.

Pierwsze spotkanie wielkiego finału we wtorek o godzinie 18 w Tychach. – Czeka na nas świeżutka Cracovia. Nie wiem, dla kogo lepiej – dla nich, bo odpoczywali, czy dla nas, bo jesteśmy w rytmie. Moi zawodnicy są bardzo dobrze przygotowani i o formę fizyczną jestem spokojny – podkreśla Andriej Gusow, trener mistrzów Polski.

Dziwny kalendarz

Białorusin zwrócił uwagę, że rok temu jego zespół świętował mistrzostwo po 13 meczach w fazie play-off. Teraz ma za sobą 14, a do rozegrania jest jeszcze cały finał, czy co najmniej cztery spotkania.

– Kalendarz jest trochę dziwny, że gramy na zmianę u siebie i na wyjeździe. Play-offy za długo trwają, nie ma czasu się ogolić – śmieje się trener GKS-u.

O co w tym sezonie powalczy Cracovia, było wielką niewiadomą. Doszła do finału i Ślązacy spodziewają się trudnej przeprawy. – Do finału nie awansuje się przez przypadek, grali bardzo pewnie – zauważa Patryk Kogut, napastnik tyszan.

Przed nami siódmy finał Cracovia – GKS Tychy. W dotcychzasowych zawsze górą byli krakowianie – ostatni raz dwa lata temu.