W Krakowie byli równi i równiejsi? W tle plan miejscowy dla centrum

Trwa proces byłych urzędników magistratu. Z aktu oskarżenia wynika, że w zakresie inwestowania w mieście byli równi i równiejsi. Druga strona trzyma się wersji, że działała zgodnie z prawem i nikogo nie faworyzowała.

Plany miejscowe

Przed sądem trwa proces byłych urzędników magistratu i powiązanych z nimi osób. 

Wśród oskarżonych przez prokuraturę jest Elżbieta K., w przeszłości zastępczyni prezydenta Krakowa, która w urzędzie miasta odpowiadała m.in. za kwestie związane z planami miejscowymi.

To istotne dokumenty, które wskazują, gdzie mogą powstać m.in. osiedla, a gdzie parki.

Przed sądem ścierają się dwie wersje tego, jak w ostatnich latach miał być planowany Kraków w niektórych swoich fragmentach: także tych, które są położone w jego centrum.

Z aktu oskarżenia wynika, że w zakresie inwestowania w mieście byli równi i równiejsi. Druga strona trzyma się wersji, że działała zgodnie z prawem i nikogo nie faworyzowała.

Skomplikowane sprawy

We wtorek 28 kwietnia przed sądem stanęła Elżbieta K.

Akta
Akta
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Prokurator Bogdan Karp zarzuca jej, że po odwołaniu z funkcji wiceprezydenta postanowiła wykorzystywać kontakty i znajomości, które nawiązała w urzędzie miasta. 

Miały posłużyć do uzyskania korzystnych rozwiązań i rozstrzygnięć dla firm, które reprezentowała zarządzana przez nią spółka: Biuro Rozwoju Krakowa.

Obecnie BRK to profesjonalne przedsiębiorstwo projektowe, dbające o potrzeby inwestora na wszystkich etapach inwestycji.
ze strony Biura Rozwoju Krakowa

Zdaniem śledczych Elżbieta K., korzystając ze znajomości, próbowała przyspieszać procedury administracyjne, związane z wydawaniem uzgodnień, choćby dla jednego z deweloperów.

Nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.

Relacjonowała, że do jej obowiązków w BRK należał nadzór nad realizacją zawartych umów, szczególnie jeśli chodzi o ich terminowe wykonywanie.

A to było uwarunkowane terminowym uzyskiwaniem opinii i uzgodnień. Z tego wynikały moje częste kontakty z urzędem celem uzyskiwania opinii, odpowiedzi na pytania (...). Czyli taka codzienna praca architekta nadzorującego prace projektowe – dodawała oskarżona.

Elżbieta K. przed sądem
Elżbieta K. przed sądem
Konrad Kozłowski, LoveKraków.pl

Podkreślała, że kontakty z urzędem miały różne formy.

Jeśli sprawy były bardziej skomplikowane, dochodziło do spotkań z wiceprezydentem Krakowa czy dyrektorami poszczególnych wydziałów w urzędzie miasta.

Gdy chodziło o proste pytania i odpowiedzi, można dzwonić do urzędnika prowadzącego temat, umówić się na spotkanie w urzędzie w ramach przyjęcia stron, można też komunikować się poprzez pisanie e-maili oraz smsów.
Oskarżona Elżbieta K.

Oskarżona wyjaśniała, że takie możliwości mają wszyscy zainteresowani

– Nie występują żadne preferencje – zaznaczała. Jej zdaniem urząd jest otwarty dla mieszkańców.

Każdy może umówić spotkanie z urzędnikiem, przedstawić swoje racje oraz uwagi. Urzędnik ma obowiązek udzielenia informacji oraz odpowiedzi, zarówno pisemnie, jak i telefonicznie – dodała.

Tereny w centrum

W czwartek 2 lipca przed krakowskim sądem swoje wyjaśnienia składała z kolei Bożena K.-M., w przeszłości dyrektorka magistrackiego biura planowania

Dotyczyły głównie prac nad planem miejscowym „Wita Stwosza”. Rozpoczęły się w 2018 roku. Dokument został uchwalony przez radnych miejskich w marcu 2022 roku.

Plan objął swoim zasięgiem tereny w centrum Krakowa. Chodziło konkretnie o działki w rejonie Cmentarza Rakowickiego oraz Dworca Głównego: łącznie to ponad 20 hektarów.

Inwestycję na tym obszarze planował jeden z deweloperów. Firma współpracowała w tym zakresie z Biurem Rozwoju Krakowa. Istotne było uzgodnienie inwestycji w zakresie drogowym. 

Spółka związana z byłą prezydent przedstawiła swoje koncepcje i rozwiązania. Prokuratura zarzuca Bożenie K.-M., że podjęła się ich przeforsowania w Zarządzie Dróg Miasta Krakowa.

Oskarżona nie przyznała się do zarzutu i tłumaczyła, że na początku prac nad planem nawet nie wiedziała, że to właśnie BRK przygotowuje koncepcje zagospodarowania terenu.

Dodała, że zależało jej na tym, żeby prace nad planem miejscowym przebiegały możliwie najszybciej. Podkreślała, że właśnie z tego wynikały jej kontakty z pełnomocnikami dewelopera.

– Kontakty te posiadały pełną akceptację mojego przełożonego – dodawała.

Interes publiczny

Bożena K.-M. zapewniała, że cel wydziału planowania przestrzennego zawsze był jeden: sporządzić dobry plan w jak najkrótszym czasie.

Chodziło o to, żeby Kraków był pokryty tymi planami w jak największym stopniu.

Dodawała, że w przypadku obszaru „Wita Stwosza” ważne było jego zabezpieczenie przed chaotyczną i przypadkową zabudową, która mogłaby się dokonać na podstawie tzw. wuzetek.

Akta, zdjęcie ilustracyjne
Akta, zdjęcie ilustracyjne
Krzysztof Kalinowski

Absolutnie nie znajduje uzasadnienia zarzut, że działałam na szkodę interesu publicznego.
Oskarżona Bożena K.-M.

Kobieta wyjaśniała, że było wręcz przeciwnie. Wskazywała, że w przypadku planu „Wita Stwosza” dopracowanie właściwego układu komunikacyjnego i zakończenie prac nad dokumentem w jak najkrótszym terminie było działaniem, które służyło interesowi publicznemu.

Kontakty z Elżbietą K. i przekazywanie informacji proceduralnych powodowały, że można było uniknąć kolejnego negatywnego dla wydziału planowania przestrzennego stanowiska zarządu dróg [w sprawie planu miejscowego „Wita Stwosza”, przyp. red.] – dodawała Bożena K.-M.

– Zaprzeczam, aby moje działanie było motywowane umożliwieniem komukolwiek, w tym Elżbiecie K., uzyskania korzyści majątkowych, co jest mi zarzucane w akcie oskarżenia – kontynuowała.

Do tematu będziemy jeszcze wracać na naszych łamach.