Wisła Kraków. Patryk Letkiewicz: Liczyliśmy, że Puszcza wyżej zawiesi poprzeczkę
Krakowianie, poza kilkoma gorszymi momentami, ogólnie bardzo poprawili grę defensywną. W 13 spotkaniach stracili zaledwie 11 goli, a strzelili aż 40. W poniedziałek w Niepołomicach Patryk Letkiewicz, który wrócił do bramki na mecz Pucharu Polski, a potem zastąpił Kamila Brodę także w lidze, zachował czwarte czyste konto.
Dobra współpraca
Przeciwko Żubrom najtrudniejszą interwencję miał w doliczonym czasie. Po rzucie rożnym i strzale świetnie interweniował na linii.
– Prawda jest taka, że w większości spotkań rywale mają przewagę wzrostu przy stałych fragmentach gry – zwraca uwagę trener Mariusz Jop. – Z Puszczą bardzo dobrze kryliśmy indywidualne, ale też bardzo dobrze współpracowali Patryk Letkiewicz z Wiktorem Biedrzyckim, który jako strefowy „czyścił” nam dużo sytuacji – chwalił szkoleniowiec.
Letkiewicz potwierdza to, co wszyscy widzieli: Wisła nie dała się wytrącić z równowagi, grała swoje. – Było parę momentów rozluźnienia, mogliśmy lepiej wychodzić z danych sytuacji, ale uważam, że całe spotkanie mieliśmy pod kontrolą. Był to dobry mecz do oglądania, dynamiczny – zaznacza.
Mówi, że dużo się działo, Puszcza i Wisła miały wiele kontrataków, ale nastawiali się że u siebie Żubry trochę wyżej zawieszą poprzeczkę.
Mniej czasu na decyzję
Boisko w Niepołomicach jest nieco węższe od pozostałych w I lidze. Dla piłkarzy trenujących na co dzień i grających na nieco szerszych placach, przystosowanie się do warunków na obiekcie Puszczy stanowi wyzwanie. Letkiewicz wskazuje, z czym mógł być największy problem.
– Najbardziej to widać przy rzutach rożnych, bo jednak ten metr, czy dwa robią różnicę. Przy dogrywaniu piłki jest krótszy czas na podjęcie decyzji, trudniej też ją dokładnie dograć Nie przygotowywaliśmy się jakoś specjalnie pod mniejsze boisko, ale wszyscy wiedzieli, że warunki będą trochę trudniejsze. Już nie mówię o tym, że boisko było węższe, ale też stan „piątek” [pole bramkowe – przyp. red.] dawał do myślenia – podkreśla Letkiewicz.
Szybki gol ułatwieniem
Żubry nie kradły czasu, a jest to jeden ze sposobów rywali Wisły na wybijanie ich z rytmu. Plan spala na panewce, jeżeli podopieczni Jopa szybko strzelają gola. Tak było w Niepołomicach, bo Maciej Kuziemka już w 9. minucie otworzył wynik.
– Wtedy gra się dużo lepiej. W poprzednich sezonach brakowało nam skuteczności, a teraz w większości meczów nie mamy problemów z wykorzystywaniem sytuacji, jesteśmy odważni i pewni w ostatniej tercji. Przeciwnicy muszą się nam przeciwstawić, starać się mocniej zakładać pressing – mówi bramkarz Białej Gwiazdy.