Wisła Kraków. Pięciu piłkarzy, po których spodziewaliśmy się więcej
1. Igor Sapała
Środkowy pomocnik jest w klubie od roku i w tym czasie nie zbliżył się do najwyższej formy z czasów gry w Rakowie Częstochowa. Często jest kontuzjowany, jego liczby nie imponują (w tym sezonie bez gola i asysty). Widać, że potrafi grać, ale sprawia wrażenie, jakby nie zawsze maksymalnie mu się chciało lub nie potrafił zachować najwyższej koncentracji. Od 28-latka wymagamy także odpowiedzialności i chłodnej głowy. Dwie szybko pokazane mu żółte kartki w meczu z Odrą Opole dowiodły, że nie zawsze można na to u niego liczyć.
2. David Junca
Do momentu odniesienia kontuzji mięśniowej pod koniec kwietnia wiodąca postać Białej Gwiazdy. Piłkarz, z którego pozostania w drużynie, mimo braku awansu, wszyscy się cieszyli. Bardzo dobry w grze obronnej, chętnie podłączał się na lewej stronie do akcji ofensywnych. Gdyby przedstawić obniżkę jego formy i znaczenia dla zespołu za pomocą zjeżdżającej windy, to spadł z ósmego piętra na trzecie. Nie może wrócić do rytmu z powodu licznych urazów.
3. Eneko Satrustegui
Letni nabytek, który miał wzmocnić środek obrony i zabezpieczyć lewą stronę. Pierwsze miesiące występów poza ojczyzną na pewno nie należą do udanych, choć wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Na dziś optymalne zestawienie środka obrony zapewniają Alan Uryga i Joseph Colley. Satrustegui na razie nie zasługuje na rozmowy o nowym kontrakcie (obecny wygasa 30 czerwca 2024). Miał wzmocnić kadrę, tymczasem tylko ją uzupełnił.
4. Alvaro Raton
Trudno mówić o oczekiwaniach względem Hiszpana, skoro w ojczyźnie grał bardzo mało, najczęściej przyglądał się poczynaniom kolegów jako rezerwowy. Na jakiej podstawie w Wiśle uznali, że będzie lepszy od Polaków, którzy byli już w klubie, trudno powiedzieć. Okres przygotowawczy dawał nadzieję, że Wisła wzmocniła tę paozycję, bo Raton nie popełnił ani jednego błędu. Zawalił mecz z Bruk-Betem, poza tym grał dobrze, czasem bardzo dobrze. Spodziewaliśmy się jednak więcej, skoro klub postawił na obcokrajowca i bronił on aż do zmiany trenera.
5. Dawid Olejarka
W klubie od pół roku, transfer z innego pierwszoligowca. Po zamianie Stali Rzeszów na Wisłę nie dostawał wielu szans, więc pozycja Goku, którego miał naciskać, ani przez moment nie była zagrożona. Od wyżej wspomnianych zawodników różni go jednak to, że wciąż jest młody (27 grudnia skończył 22 lata), ale potrzebuje regularnej gry. Kamil Broda udowodnił, że występy w czwartoligowych rezerwach mogą być trampoliną. Olejarka ma potencjał, który trzeba udwolnić.