Wisła Kraków z premedytacją odpada z Pucharu Polski
Drugi garnitur Wisły nie pękł aż do 65. minuty, choć trzeszczał w szwach od samego początku. Bohaterem mógł być rezerwowy bramkarz krakowskiej Wisły – Gerard Bieszczad. Nie dość, że skutecznie interweniował przy kilku naprawdę groźnych strzałach, to jeszcze obronił rzut karny. Ostatecznie jednak Lech strzelił dwie bramki i awansował do 1/8 Pucharu Polski. Jedynym plusem tego meczu było doświadczenie zdobyte przez młodych graczy z Krakowa.
Pierwszą połowę można spokojnie nazwać obroną Częstochowy, choć poznaniacy mieli dużo słabsze armaty niż armia Karola Gustawa. – Bronimy się całym zespołem, próbujemy wyjść z kontry. Jesteśmy defensywnie ustawieni – przyznał w przerwie meczu w rozmowie z reporterem Polsatu Sport Dariusz Dudka. – Jest jeszcze druga połowa – dodał.
Jednak w drugiej połowie nic się nie zmieniło. Wisła nie potrafiła oddać celnego strzału do bramki gości. Ta sztuka udała się graczom z poznania w 65. minucie, gdy po rzucie rożnym bramkę zdobył Szymon Pawłowski. Od tej pory kwestią czasu było kolejne trafienie zawodników „Kolejorza”. 10 minut później Pawłowski po indywidualnej akcji zdobył kolejną bramkę.
PP Wisłę nie interesuje
– Widoczne było, że Lech nas zdominował, miał więcej sytuacji i musimy się pożegnać z Pucharem Polski. Musimy wziąć się za treningi. Nie wiem, czy oddaliśmy mecz, chłopaki zostawili serce na boisku. Trudno, wracamy do Krakowa – powiedział po meczu bramkarz Białej Gwiazdy Gerard Bieszczad. On i 19-letni Piotr Żemło zasłużyli na pochwałę.
Franciszek Smuda wystawiając czterech piłkarzy, którzy albo zaliczyli zaledwie kilka minut w Ekstraklasie, albo nie zaliczyli ich w ogóle, i „wzmacniając” ich rezerwowymi pierwszej drużyny, jasno pokazał, że Puchar Polski w ogóle nie interesuje Wisłę Kraków. Krakowianie już przygotowują się do niedzielnych derbów z Cracovią (wygrała swój mecz z Okocimski Brzesko 2:1), gdzie na stadionie przy al. Focha będą chcieli zatrzeć fatalne wrażenie po dwóch przegranych. Natomiast Lech Poznań ma czego się obawiać przed ligowym spotkaniem z Legią.