Wisła przekroczyła kolejną granicę. Słaby rywal na deskach już do przerwy
Wisła Kraków niekwestionowanym liderem
W ostatnim spotkaniu w 2025 roku przed własną publicznością lider w końcu przekroczył granicę 40 punktów. Ma ich 42 (11 więcej od trzeciej drużyny), a przed przerwą zimową jeszcze dwa cele do zrealizowania: w czwartek awans do 1/4 finału Pucharu Polski w starciu z Zawiszą Bydgoszcz i w niedzielę wygrana w Łodzi z ŁKS-em.
Goście czekają na wygraną od końca wakacji, ale pod Wawelem poza zasięgiem był także remis. Mieli dobre wspomnienia z arbitrem tego meczu, bowiem Szymon Łężny sędziował im w 2. kolejce, kiedy odnieśli pierwsze (5:4 w Pruszkowie) z zaledwie trzech zwycięstw w rundzie jesiennej.
Dla 30-latka był to debiut w spotkaniu gospodarzy i na ich stadionie, gdzie nie sędziuje się łatwo ze względu na liczną publiczność. Ich reakcje potrafią bowiem sprawić, że miękkie nogi mają nie tylko zawodnicy przyjezdni, nie wszyscy arbitrzy radzą sobie przy tak dużej liczbie widzów. Sędzia z Kluczborka nie wybijał się na pierwszy plan, co dobrze o nim świadczyło. Główne role wzięli na siebie zawodnicy Wisły.
Silna kadra Wisły
Krakowianie musieli przebudować obronę, bo w Siedlcach aż trzech zawodników z tej formacji otrzymało kartki wykluczający ich z kolejnego spotkania. Grubą przesadą byłoby jednak pisanie o problemie gospodarzy, bo akurat wśród defensorów mają prawdziwe bogactwo. W Stali dwóch zawodników wróciło do jedenastki po odbyciu kary, ale nie miało to żadnego znaczenia dla przebiegu spotkania.
Mariusz Jop zaskoczył ustawieniem w ofensywie, stawiając od 1. minuty na Frederica Duarte i Marka Bozicia w roli skrzydłowych. W tydzień jego drużynę czekają trzy ostatnie mecze w tym roku i szkoleniowiec uznał, że mniej minut w niedzielę powinien otrzymać m.in. jedna z rewelacji tego sezonu, czyli Maciej Kuziemka. Ale powodem było też szukanie nowego impulsu po dwóch meczach z rzędu bez wygranej.
Wykorzystali szanse
Jop trafił ze zmianami. Konsekwentnie atakujący wiślacy objęli prowadzenie w 28. minucie po płaskim i mierzonym strzale Kacpra Dudy z 17. metrów, po którym był jeszcze rykoszet i słupek. Piłkę wystawił mu bardzo aktywny od początku Marko Bozić, który po raz pierwszy dostał szanse w wyjściowym składzie.
Austriak podziękował trenerowi asystą, a Portugalczyk Duarte, który w trakcie rundy stracił miejsce, odwdzięczył się kapitalnym uderzeniem lewą stopą. Mielczanie wyglądali coraz gorzej i już do przerwy leżeli na deskach, a kolejnego gola zapisał na swoim koncie Angel Rodado.
Po przerwie wynik się nie zmienił. Drużyny się nie spieszyły. Gospodarze oszczędzali siły, a goście chcieli uniknąć straty kolejnych goli i kompromitacji. W doliczonym czasie gorzki wyjazd pod Wawel mógł im osłodzić Hubert Matynia, ale Patryk Letkiewicz do końca zachował koncentrację. I o to chodzi.
Wisła Kraków Stal Mielec 3:0 (3:0)
Bramki: Duda (28.), Duarte (33.), Rodado (40.).
Wisła: Letkiewicz – Giger, Łasicki, Kutwa, Lelieveld – Duda (68. Carbo), Igbekeme – Duarte (68. Kuziemka), Ertlthaler (68. Nikaj), Bozić – Rodado (75. Omić).
Stal: Matys – Szeliga, Puerto, Senger, Matynia – Pisek (46. Domański), Wlazło – Diez (64. Gerbowski), Losada (64. Sommerfeld), Kruszelnicki (89. Sadłocha) – Fucak (71. Odolak).
Żółte kartki: Giger, Omić – Pisek, Puerto, Sommerfeld.
Sędziował Szymon Łężny (Kluczbork).