Wisła śrubuje niechlubny rekord. „Musimy dźwignąć głowy”
Wisła Kraków pod wodzą nowego trenera nie zdołała przełamać serii porażek i do siedmiu przegranych meczów dołożyła kolejny.
Wiśle Kraków od początku spotkania we Wrocławiu ciężko było przeciwstawić się dobrze grającym gospodarzom.
– Śląsk był bardzo mobilny i zorganizowany w wysokim pressingu. Z biegiem czasu udało nam się tak zorganizować na boisku, jak to sobie założyliśmy. Mieliśmy dobry kontratak i to przyniosło nam gola z rzutu karnego. Później wróciły problemy przy stałych fragmentach, a z biegiem czasu to Śląsk przeważał – mówił po swoim debiucie trener Wisły Artur Skowronek. – W tej drugiej połowie Śląsk zasłużenie zdobył drugą bramkę i zwyciężył – dodał.
Biała Gwiazda ustanowiła nowy niechlubny rekord w liczbie porażek z rzędu, który od 24 listopada wynosi 8. – W naszej sytuacji należy dźwigać głowę do góry. Z taką jakością i dużą liczbą liderów jestem przekonany, że razem się obronimy w tej sytuacji – zauważył szkoleniowiec, który zapytany o to, dlaczego liderzy nie dojechali na mecz mocno się obruszył.
– Zawsze będę szanował zdanie dziennikarzy, ale nie zgadzam się z tym. Szukamy obarczania winą liderów, a co z resztą? Zacznijmy od trenera, czyli ode mnie i od 20 ludzi, którzy brali udział w meczu, czy to na ławce czy na boisku. Liderzy niekoniecznie zawiedli, a jeden z nich zdobył gola. Rozłóżmy to na całą drużynę, a nie na tych najbardziej doświadczonych.
Dobra robota
Trener Śląska Wrocław po przerwie na reprezentacje może być dumny ze swojego zespołu. Wrocławianie od czterech spotkań są niepokonani. – Jestem szczęśliwy, bo chłopcy zrobili dobrą robotę. Szacunek dla nich. Wisła była bardzo dobrze zorganizowana w obronie, dlatego też to był trudny dla nas mecz. Jestem zadowolony z początku spotkania. Mieliśmy dwie okazje na gola, a później była pierwsza akcja przeciwnika i taktyczny błąd Wojtka Golli. Nie może iść wślizgiem w polu karnym. Wojtek to wie. Później strzelił gola, a nawet dwa, ale jeden nie został uznany – powiedział Vitezslav Lavicka.