Wojciech Stawowy: Smudzie odpowiemy na boisku

– Na słowa trenera Smudy odpowiemy na boisku, nie zamierzam z nim polemizować na łamach mediów – mówi trener Wojciech Stawowy pytany o recenzję gry Cracovii wystawioną przez szkoleniowca Wisły.

Czytaj też: Smuda o tiki-tace Stawowego: Granie piłką w tyłach nie jest trudne >>

Przypomnijmy, że „Franz” na przedderbowej konferencji prasowej wypowiadał się o niedzielnym rywalu z pewną rezerwą. – Nie wiem czy Cracovia ma swój styl. Granie piłką w tyłach, gdzie nie ma przeciwnika, nie jest zbyt trudne – mówił. – Na pewno nie pozwolimy rywalom na jej swobodne rozgrywanie.

– Obaj przygotowaliśmy na to spotkanie swoje strategie. Wszystko zweryfikuje boisko – ripostuje opiekun Pasów. Jednocześnie nie szczędzi rywalce zza miedzy komplementów. – To dobry zespół, który ma swój styl i gra fajną, kreatywną piłkę. Doceniam Wisłę za to, co zrobiła do tej pory, widać pracę trenera Smudy – przyznaje, choć zwraca uwagę, że Biała Gwiazda mecze dobre przeplata słabszymi.

Kluczowa druga linia

Stawowy przestrzega, by nie spisywać Cracovii na straty jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Jego zdaniem o wyniku spotkania przesądzi determinacja, waleczność i kreatywność w środkowej strefie boiska. – A w drugiej linii oba zespoły dysponują podobnym potencjałem. Pomocnicy Wisły mają opinię jednych z najlepszych w Polsce, jednak i my jesteśmy mocni pod tym względem. Faworytem oczywiście jest Biała Gwiazda, ale faworyt nie zawsze wygrywa – zapowiada.

Rzeczywiście, nawet mimo braku pauzującego za żółte kartki Sebastiana Stebleckiego i rekonwalescenta Marcina Budzińskiego, szkoleniowiec Cracovii w linii pomocy i tak ma spore pole manewru. Szansę występu otrzyma chociażby Edgar Bernhardt. Kilka nieprzespanych nocy kosztowało go za to z pewnością zestawienie defensywy. Podobnie jak w meczu z Zawiszą, dziurę po sprzedanym do Belgii Kosanovicu załata Damian Dąbrowski. Większym kłopotem będzie znalezienie zastępstwa dla wykartkowanego drugiego stopera, Mateusza Żytki.

Z prawej do środka?

Wszystko wskazuje na to, że będzie nim jeden z nominalnych prawych obrońców: Krzysztof Nykiel lub Marcin Kuś. Stawowy twierdzi, że podjął już wstępną decyzję, choć o personaliach nie chciał rozmawiać. – Ostatecznie rozstrzygnę tę kwestię dopiero po jutrzejszym rozruchu. Albo umocnię się w swoim wyborze, albo będę musiał dokonać innego – przyznaje. Jego tajemnicą pozostaje też na razie obsada bramki. Przed tygodniem Matko Perdjić co prawda ustrzegł się poważniejszych błędów, za to był bardzo „elektryczny” przy wyprowadzaniu piłki, na co Stawowy zwraca szczególną uwagę. Z drugiej strony, Krzysztof Pilarz z powodu kontuzji stracił większość okresu przygotowawczego i jego forma pozostaje pewną niewiadomą.

Mimo poważnych problemów kadrowych szkoleniowiec Pasów daleki jest od stwierdzenia, że remis wziąłby przed meczem w ciemno. – Mamy przesłanki, by jechać na Wisłę z nadziejami. Atmosfera jest dobra, piłkarze wyciągnęli wnioski po porażce z Zawiszą. Chcą zaprezentować się z dobrej strony i sprawić miłą niespodziankę naszym kibicom – kończy Stawowy.