Wraca sprawa S7. Protestujący znów wychodzą na ulice
Protestujący wyszli na ulice po piątkowym posiedzeniu zespołu roboczego do spraw ekspresówki, które odbyło się w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim.
Bezpośrednia odpowiedź
Planowana budowa nowej S7 między Krakowem a Myślenicami budzi emocje od wielu miesięcy.
Piątkowy spontaniczny protest ma być bezpośrednią odpowiedzią na brak reakcji na postulaty strony społecznej oraz kontynuowanie procedury, która zdaniem pikietujących jest obarczona istotnymi wadami prawnymi.
Strona społeczna ogłosiła jednocześnie, że nie przystąpi do zaplanowanego za dwa tygodnie głosowania w ramach prac zespołu powołanego przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.
– Powód jest jednoznaczny: mechanizm głosowania nad kryteriami i zasadami analizy inwestycji nie ma podstawy prawnej. Nie będziemy uczestniczyć w procedurze, która przenosi odpowiedzialność za decyzje administracyjne z organu państwa na gremium, które jej nie ponosi – przekazali protestujący.
Trasa jest potrzebna
Do sprawy S7 w rozmowie z naszym portalem odniosła się senator Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska:
– Uważam, że w obecnym kształcie to zły pomysł. Sama trasa S7 jest potrzebna, ale nie można jej budować kosztem mieszkańców Krakowa i kosztem terenów, które dla miasta są bezcenne. Nie zgadzam się na rozwiązania, które de facto przecinają południowe dzielnice miasta i niszczą ich charakter – przekonywała.