Z Drzazgi będzie chleb? [Rozmowa]
Przeciwko Zagłębiu Lubin Krzysztof Drzazga awaryjnie zastąpił w wyjściowym składzie Pawła Brożka. – Wolałbym wejść z ławki, a mieć z zespołem grupę mistrzowską – przyznaje 21-letni napastnik.
Michał Knura, LoveKraków.pl: Był pan bardzo zaskoczony, że zastąpi Pawła Brożka w wyjściowym składzie?
Krzysztof Drzazga: Paweł miał problemy w tygodniu i każdy o tym wiedział. Stresu nie miałem, w końcu już grałem w pierwszej drużynie, bo wchodziłem z ławki. Wolałbym jednak wejść z ławki, a mieć z zespołem grupę mistrzowską.
Ta była na wyciągnięcię ręki.
Strasznie żałujemy, że tak niewiele nam zabrakło. Mieliśmy bardzo dobry finisz i wszystko w swoich rękach. Zadecydował jeden gol przeciwnika. Szkoda, ale nie załamujemy się. Pokazaliśmy, że potrafimy walczyć od pierwszej do ostatniej minuty. Sędziowie nie uznali nam gola na 2:0, a wiemy, że spalonego nie było…
Teraz można żałować strat punktów we wcześniejszych meczach.
Nie rozdrapujmy ran, nie grzebmy już w historii. Widocznie tak mało być. Przed nami siedem spotkań, które chcemy wygrać. Dziewiąte miejsce nie jest naszym marzeniem, ale teraz będziemy o nie walczyć.
Zdążył się pan zaaklimatyzować w Wiśle?
Jest coraz lepiej, powoli uczę się tej ekstraklasy. Nie ukrywajmy, dla mnie przejście z Polkowic do Krakowa to był ogromny przeskok.
Przeciwko Zagłębiu gola pan nie zdobył, ale na boisku nie czuł się nieswojo. Świetnie idzie panu w rezerwach, gdzie na wiosnę strzelił już sześć goli.
Cieszę się z tych bramek, bo dzięki nim jestem bliżej wyjściowego składu w ekstraklasie. Może z tej mąki będzie chleb. Bardzo chciałbym zaistnieć w dorosłej piłce.