Zamiast przedszkola – gruzowisko. „Czas skończyć z dotowaniem prywatnych biznesów”
Sytuacja przy ul. Judyma jest bezprecedensowa. Zgodnie z umową dzierżawy, która wygasa we wrześniu, budynek przedszkola i żłobka ma zostać zburzony na koszt właścicielki placówki, by działka wróciła do właściciela terenu w stanie pierwotnym. To „czarny scenariusz”, który dla wielu rodzin oznacza konieczność szukania nowej opieki dla dzieci.
Ostateczna decyzja w sprawie przyszłości placówki zapadła na początku roku. Właściciel ziemi definitywnie odmówił dalszej współpracy i sprzedaży terenu. To – zgodnie z zapisami umowy – obliguje prowadzącą przedszkole do przywrócenia działki do stanu pierwotnego.
Społeczność „Zielonej Wyspy” nie może się pogodzić z faktem, że to miejsce może przestać istnieć, dlatego przygotowała petycję skierowaną do prezydenta Krakowa oraz rady miasta. Podpisało się pod nią ponad 720 osób.
Propozycja dla miasta
Rodzice i przedstawiciele placówki apelowali do magistratu o „zaproponowanie właścicielowi gruntu wykupu działek (...) lub zamianę działek”.
– Gdyby przedszkole mieściło się na gruntach miejskich, w perspektywie 10-15 lat osoba prowadząca przedszkole byłaby gotowa przekazać nieodpłatnie na rzecz miasta prawo własności budynku. Ze względu na jego parametry może on być wykorzystywany na cele oświatowe, żłobek, CAS, dom kultury lub przychodnię – zaznaczono w petycji.
Gdy jeszcze w połowie marca pytaliśmy o stanowisko krakowski magistrat, w odpowiedzi od Dominiki Jaźwieckiej z biura prasowego UMK usłyszeliśmy: W tej sprawie trwają rozmowy i w tej chwili nie możemy udzielić informacji.
Blisko 15 milionów
Na kanwie perypetii publicznego przedszkola i niepublicznego żłobka „Zielona Wyspa” na krakowskich Klinach, radna miejska Aleksandra Owca skierowała do prezydenta szereg pytań.
Radna w swojej interpelacji pyta prezydenta wprost o finansowanie i przyszłość tego miejsca. Z odpowiedzi wiceprezydent Marii Klaman wynika, że od 2018 roku miasto przelało na konto „Zielonej Wyspy” łącznie ponad 14,7 mln zł dotacji. Mimo tak ogromnego zaangażowania publicznych środków, magistrat twierdzi, że teraz ma związane ręce.
– Gmina Miejska Kraków nabywa nieruchomości, które są niezbędne do realizacji celów publicznych i zadań własnych. W kontekście tych regulacji nie ma podstaw do nabycia nieruchomości, na której działalność prowadzi podmiot prywatny – czytamy w odpowiedzi wiceprezydent Marii Klaman.
„To miejsce jest jak drugi dom”
Dla rodziców i pracowników suche fakty urzędowe to dramat. Kliny to jedno z najszybciej rozwijających się osiedli w Krakowie. Teraz każda godzina spędzona w korkach na dowożeniu dzieci w inne rejony miasta będzie dla licznych rodzin ogromnym obciążeniem.
– Nie ma tu w okolicy budynku, do którego moglibyśmy się przenieść. Kupno nowej działki i budowanie od zera nie wchodzi w grę – mówiła jeszcze w marcu Jolanta Muszyńska, dyrektorka placówki. Z kolei pani Anna, pracownica przedszkola, dodała ze smutkiem: – Dla wychowanków likwidacja to ogromne psychiczne przejście. My po prostu chcemy uratować to miejsce.
Rodzice również nie kryli swojego rozczarowania.
– W okolicy nie ma drugiego takiego przedszkola ani żłobka, które mogłyby dorównać temu miejscu. Jest to placówka wspierana przez miasto, co oznacza, że jest dostępna pod względem finansowym dla każdego. Tu posyłają swoje dzieci rodzice znajdujący się w różnych sytuacjach. Niejednokrotnie są to osoby, które samotnie wychowują swoje pociechy – tłumaczył.
Więcej informacji w tekście – Święte prawo własności. Zbudowali przedszkole, teraz muszą je zburzyć
Miasto wskazuje na rekrutację
Wiceprezydent Maria Klaman, opierając się na oficjalnych danych z marca 2026 roku, przedstawia konkretne liczby dotyczące skali problemu. Do przedszkola uczęszcza obecnie 82 dzieci, z czego 22 to zerówkowicze, którzy po wakacjach pójdą do szkół.
– Można przypuszczać, że w roku szkolnym 2026/2027 wychowanie przedszkolne będzie kontynuować 60 dzieci uczęszczających dziś do tego przedszkola – wylicza.
Co z ich przyszłością? Klaman informuje, że dzieci uczęszczające do wspomnianego przedszkola mogły wziąć udział w rekrutacji do samorządowych przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych.
Jak również zaznacza, zgodnie z obowiązującymi zasadami rekrutacji dziecko zmieniające przedszkole lub oddział przedszkolny w szkole podstawowej, do którego obecnie uczęszcza, uczestniczy w rekrutacji na takich samych zasadach, jak w przypadku dziecka zapisywanego po raz pierwszy.
Termin na składanie wniosków upłynął 31 marca.
Inne placówki
Wiceprezydent wylicza też, że przy ul. Doktora Judyma 8 funkcjonują oddziały Samorządowego Przedszkola nr 145. Ponadto w odległości 3 km pieszo od lokalizacji ul. Doktora Judyma 16 prowadzona jest działalność 22 innych przedszkoli publicznych – w tym 4 samorządowych.
W planach jest również budowa obiektu szkolno-przedszkolnego przy ul. bpa Albina Małysiaka, którego zakończenie planowane jest na rok 2028.
Jeżeli zaś mowa o możliwości organizacji tymczasowego przedszkola modułowego lub adaptacji innego budynku w najbliższej okolicy ul. Doktora Judyma, przeszkodą są pieniądze.
Systemowa pułapka
Sprawa budzi też szersze obawy o bezpieczeństwo oświatowe w mieście. W Krakowie funkcjonuje obecnie 115 przedszkoli publicznych prowadzonych przez podmioty prywatne, z czego tylko 3 funkcjonują w nieruchomościach należących do miasta.
Wiceprezydent Maria Klaman ucina dyskusję o tym, czy miasto może interweniować w spór między przedszkolem a właścicielem gruntu. Tłumaczy, że rola prezydenta Krakowa w przypadku placówek prywatnych (niesamorządowych) jest bardzo ograniczona – sprowadza się jedynie do formalnej rejestracji placówki i wypłacania jej należnych dotacji.
– Prezydent Miasta Krakowa nie ma kompetencji do włączania się w sprawy wewnętrzne przedszkola, którego nie jest organem prowadzącym – podkreśla i zapewnia, że UMK nie ma podstaw do analizowania ryzyka związanego z funkcjonowaniem niesamorządowych placówek oświatowych w lokalach prywatnych.
„Potrzebne systemowe zmiany prawne”
– Sprawa jest niezwykle trudna i bardzo nietypowa. Przerażające jest to, że dwoje dorosłych ludzi mogło zgodnie z prawem podpisać umowę, która w swojej intencji ma zapisane, że najpierw jakieś przedszkole powstanie, a później zostanie wyburzone – komentowała jeszcze w marcu Anna Bałdyga, przewodnicząca komisji edukacji w radzie miasta.
– Po spotkaniu z rodzicami jestem uniesiona ich postawą i determinacją do walki o miejsce, ale jednocześnie rozdarta, bo wiem, jak niewiele czasu i opcji mamy jako miasto, aby skutecznie zareagować w tej sytuacji. Najgorsze jest to, że takich sytuacji w Krakowie może być więcej – tłumaczyła.
– Najpierw trzeba zaopiekować dzieci z Zielonej Wyspy, ale też potrzebne są systemowe zmiany prawne, aby przeciwdziałać takim sytuacjom w przyszłości – podsumowała Bałdyga.
Radna dosadnie podsumowuje
– Przez ostatnie 8 lat miasto przekazało na przedszkole „Zielona Wyspa” niemal piętnaście milionów złotych. A teraz mamy bezczynnie patrzeć, jak jest likwidowane, a jego wychowankowie zostają na lodzie. Takie sytuacje dobitnie pokazują, że czas skończyć z dotowaniem prywatnych biznesów i stworzyć dobrze funkcjonującą sieć przedszkoli samorządowych – komentuje w rozmowie z LoveKraków.pl radna Aleksandra Owca.
Dalej zaznacza też: – Tylko tak jesteśmy w stanie zapewnić gospodarne zarządzanie miejskim majątkiem i, co najważniejsze, ochronić dzieci i ich rodziców przed losem podobnym do tych, który dziś spotkał mieszkańców Klinów.