Zamieszki na trasie do Morskiego Oka

W czasie protestu ekologów na drodze do Morskiego Oka doszło do zamieszek. Zablokowanie ruchu oraz przepychanki pomiędzy obrońcami praw zwierząt a fiakrami doprowadziły do interwencji policji. Zgromadzenie rozwiązano, a ruch turystyczny odbywa się bez utrudnień.

Protest ekologów wywołany złym traktowaniem koni, które pracują na drodze do Morskiego Oka doprowadził do zamieszek w Palenicy Białczańskiej. Według badań, zwierzęta ciągną prawie tonę więcej niż powinny. – Każdy z koni pracuje z mocą około trzech koni mechanicznych, przy normie jednego konia mechanicznego, która obowiązywała tutaj i obowiązuje na świecie. Jeden z fiakrów powiedział kiedyś, że przez 15 lat przerobił 200 koni. Zużycie konia jest tu bardzo duże – mówi Beata Czerska, prezes Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Zakopanem.

Demonstracja w obronie praw zwierząt zorganizowana przez ekologów była legalna, jednak z uwagi na blokadę drogi prowadzącej do Morskiego Oka władze zdecydowały się rozwiązać zgromadzenie. – Uczestnicy mieli zgodę gminy Bukowina Tatrzańska oraz starostwa na zorganizowanie pikiety – informuje w rozmowie z LoveKraków.pl Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji. Jak tłumaczy, funkcjonariusze zainterweniowali w momencie, kiedy protestujący całkowicie zablokowali ruch turystyczny, a między stronami doszło do nieporozumień, przepychanek i utarczek słownych.

Fiakier: To chorzy ludzie

O godzinie 9.00 przedstawiciel starostwa rozwiązał zgromadzenie. – Z tą chwilą demonstracja stała się nielegalna, co dało nam podstawę do dalszego działania i interweniowania – tłumaczy rzecznik i jak dodaje, wskutek policyjnych pertraktacji, agresywne osoby rozeszły się, a awanturę udało się załagodzić. – W dwóch przypadkach doszło do szarpaniny. Na szczęście na chwilę obecną nie mam informacji o tym, żeby ktoś w tym zdarzeniu ucierpiał – informuje Wieczorek.

– Oni łamią prawo, ale w ogóle na to nie patrzą. To są chorzy ludzie – mówił po rozwiązaniu demonstracji jeden z fiakrów, biorący udział w wydarzeniu. – Oni mają prawo demonstrować, a ja mam prawo jeździć, bo to jest moja praca. Nielogiczne, że blokują drogę, bo ja im nic nie robię. Takiego chamstwa jeszcze nie było – mówi. – Po to Pan Bóg stworzył konia, żeby 20 kilo owsa zjadł i to spalił. Najwiecej mówią ci, którzy mają teroie, a nie znają praktyki – dodaje.

W proteście wzięło udział 43 ekologów. – Część z nich zdecydowała się jedynie na pikietowanie, pozostali doprowadzili do zablokowania drogi – mówi rzecznik zakopiańskiej policji. Jak zapewnia, ruch na trasie do Morskiego Oka odbywa się już bez utrudnień.