Zapaść w Szpitalu im. Narutowicza. Alarmujące informacje o zabiegach
Szpital Narutowicza tonie w długach
Nie ma końca kryzys w Szpitalu Narutowicza. Jak ostatnio informowaliśmy, zadłużenie tej miejskiej lecznicy sięga już ponad 150 mln zł.
Część radnych miejskich nie ma wątpliwości: to, co dzieje się w placówce, to chocholi taniec.
– Wrażenie wszyscy mamy takie, że prezydent Miszalski i ekipa Platformy kompletnie nie mają pomysłu, co zrobić z chaosem w szpitalu. Cierpią niestety na tym pacjenci oraz personel. Teraz krąży również informacja, że szpital może zostać sprzedany czy oddany. Oczekujemy od prezydenta działań, przedstawienia planu – komentuje wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Michał Drewnicki z Prawa i Sprawiedliwości.
Zabiegi ablacji odwołane? Wiceprezydent komentuje
Do naszej Redakcji docierają kolejne niepokojące informacje. Jak słyszymy nieoficjalnie, w szpitalu mają być odwoływane m.in. zabiegi ablacji.
– Dzięki zabiegom ablacji możemy uchronić chorych przed kolejną hospitalizacją, związaną z ostrą niewydolnością serca, a u części chorych zapobiec rozwojowi niewydolności serca oraz mózgowych powikłań migotania przedsionków. Jednocześnie takie działanie powinno znacznie zmniejszyć obciążenie kosztowe systemu ochrony zdrowia – mówiła nam końcem ubiegłego roku prof. Danuta Czarnecka, ordynatorka Oddziału Kardiologii i Chorób Wewnętrznych.
Zapytaliśmy w szpitalu, dlaczego zabiegi ablacji są odwoływane? Na razie nie doczekaliśmy się jednak odpowiedzi. Do sprawy dla TVP Kraków odniósł się wiceprezydent miasta Stanisław Kracik. Stwierdził, że zabiegi ablacji krakowianie mogą mieć wykonywane w innych placówkach.
Przypomnijmy, co o zabiegach ablacji mówiła nam wspomniana prof. Czarnecka. – Rozwój oddziału musi odpowiadać na potrzeby zdrowotne trafiającej tu populacji miasta. Stąd oprócz leczenia ostrego stanu, jakim jest dekompensacja niewydolności serca, chcielibyśmy rozwijać zabiegowe leczenie zaburzeń rytmu: od ablacji migotania przedsionków poprzez wszczepianie rozruszników i kardiowerterów – podkreślała dla LoveKraków.pl.
Odwoływane mają być również zajęcia w ramach szkoły rodzenia. Dla TVP Kraków wiceprezydent Kracik wyjaśnił, że w kwestii porodowej krakowianie są najmocniej zabezpieczeni przez Szpital Ujastek.
Co z pracą bloków operacyjnych? „Strategiczny cel”
Jak już wspominaliśmy na naszych łamach, zastrzeżeń do działalności obecnych władz Szpitala im. Narutowicza jest więcej. Otrzymaliśmy je w kilku e-mailach, pod którymi podpisali się „Pracownicy SMS im. G. Narutowicza w Krakowie”. Nie podają imion i nazwisk, ponieważ boją się zwolnień.
„W pierwszym półroczu Zespół Bloków Operacyjnych pracował codziennie na 5-6 salach (…). Po wprowadzonych zmianach przez panią Tylek, blok codziennie będzie pracował na 2-3 salach” – czytamy w e-mailu. Podpisani pod nim obawiają się, że trzeba będzie odwoływać planowe zabiegi.
Z tymi zastrzeżeniami nie zgadza się Anna Tylek, która kierowanie szpitalem przejęła po Marioli Marchewce. Zapewnia nas, że utrzymanie pełnego obłożenia sal operacyjnych to strategiczny cel dla dyrekcji szpitala.
Radna mówi o niezadowoleniu pracowników
Nie wszyscy radni miejscy krytykują działania obecnej dyrektorki. Tak sprawę komentowała na naszych łamach Edyta Nowak z Koalicji Obywatelskiej.
– Zmiana na stanowisku dyrektora wywołała u części pracowników niezadowolenie, a część zespołu współpracowała wcześniej z poprzednią dyrektor, znała sytuację i akceptowała ją. Dlatego warto poczekać z oceną do ogłoszenia planu naprawczego, aby opinie opierały się na danych, a nie na emocjach czy niedomówieniach – komentuje Nowak.
Radna Aleksandra Owca z Krakowa dla Mieszkańców na razie wstrzymuje się z ocenami. – Dociera do mnie ostatnio sporo informacji o Szpitalu Narutowicza, ale jestem na etapie ich weryfikowania. Wolałabym w tej kwestii na razie powstrzymać się od komentowania, dopóki nie będę miała potwierdzonych lub uprawdopodobnionych informacji – twierdzi Owca.
Poniżej pełna, autoryzowana wypowiedź Anny Tylek w zakresie pracy bloków operacyjnych:
„Nie podzielam zastrzeżeń w zakresie realizacji pracy bloków operacyjnych. Zachowanie systematycznej pracy zespołów operujących oraz utrzymanie pełnego obłożenia sal operacyjnych stanowi strategiczny cel zarządczy Dyrekcji Szpitala i kierowników zarządzających ze względu na znaczenie procedur zabiegowych dla naszych pacjentów. Jedną z pierwszych moich analiz było skupienie się na ilości wykonywanych operacji i zabiegów przez lekarzy, obciążeniem pracą na bloku operacyjnym oraz zapewnieniem dostępności do posiadanych stołów operacyjnych. Codziennie rano otrzymuję raport z planowanej pracy na bloku operacyjnym, który analizuję. Od chwili rozpoczęcia pracy jako Dyrektor Szpitala prowadzę otwartą rekrutację kadry medycznej w celu zachowania ciągłości i bezpieczeństwa udzielanych świadczeń zdrowotnych oraz zapewnienia rozwoju Szpitala”.
Aktualizacja
Już po publikacji materiału Anna Tylek odniosła się również do doniesień na temat zabiegów ablacji oraz szkoły rodzenia:
„W naszym Szpitalu zostały wstrzymane zabiegi ablacji, ponieważ Szpital został zakwalifikowany do poziomu podstawowego 1 (OK1) w Krajowej Sieci Kardiologicznej, obejmującego wstępną diagnostykę i leczenie schorzeń serca, bez możliwości realizacji wyżej wymienionej procedury”.
„Nieprawdą jest, iż Dyrekcja Szpitala podjęła decyzję o wstrzymaniu spotkań w ramach Szkoły Rodzenia. Wynagrodzenia za wykonaną pracę zostały uregulowane na podstawie nowych warunków regulaminu, określającego zasady organizacyjne i finansowe wyżej wymienionej działalności”.