Zwrot akcji w sprawie trasy S7. Wykonawca wybrany

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta – to powiedzenie sprawdziło się przy wyborze wykonawcy krakowskiego odcinka trasy S7. Ponad 18-kilometrowej drogi nie zbuduje żadna z dwóch włoskich firm, które najmocniej walczyły o zwycięstwo w przetargu.

To nie pierwszy raz, kiedy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłasza wybór firmy, która zbuduje odcinek S7 od Nowej Huty do Widomej. W marcu podano informację, że zwycięzcą przetargu została włoska firma Salini, która zbuduje drogę za ponad miliard złotych. Wcześniej z postępowania wykluczono inną włoską firmę, Impresa Pizzarotti, która złożyła najtańszą ofertę.

Ostra walka

Kolejne miesiące upłynęły na proceduralnych sporach. Impresa Pizzarotti po skutecznym odwołaniu do Krajowej Izby Odwoławczej musiała zostać przywrócona do gry. Jak jednak informuje Iwona Mikrut z małopolskiego oddziału GDDKiA, ostatecznie obydwie włoskie firmy odpadły z postępowania.

– Firma Impresa Pizzarotti nie złożyła wyjaśnień w terminie, w związku z tym jej oferta została odrzucona. W trakcie badania ofert pojawiły się też nowe okoliczności dotyczące firmy Salini. Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad 17 maja odstąpił od umowy z Salini na projekt i budowę S8 na odcinku węzeł Marki – węzeł Kobyłka, z winy wykonawcy. Przepisy prawa przewidują możliwość wykluczenia takiego wykonawcy z innego przetargu – wyjaśnia Iwona Mikrut.

Wygrywa Polaqua

W tej sytuacji zwycięstwo przypadło firmie Polaqua. To firma założona w 1990 roku w Polsce, od 2009 roku z większościowym udziałem hiszpańskiej firmy Dragados. Ma na koncie długą listę realizacji, w tym m.in. budowę mostu północnego w Warszawie, odcinka trasy S8 w rejonie Łodzi czy obwodnicy Przemyśla, ale też inwestycje innego rodzaju, jak biurowce, oczyszczalnie ścieków czy I etap prac przy budowie Stadionu Narodowego.

Firma ma przeprowadzić wszystkie prace projektowe i budowlane w ciągu 34 miesięcy, za kwotę miliarda i 77 milionów złotych.

Decydujące będzie najbliższe dziesięć dni. To czas na ewentualne odwołania od decyzji GDDKiA. Wtedy się okaże, czy drugi wybór wykonawcy będzie już tym ostatecznym.