Mafia narobiła bałaganu, muszą go pilnować straż i policja. Chodzi o zagrożenie pożarem

Strażacy i policjanci muszą regularnie kontrolować składowisko niebezpiecznych odpadów w Olkuszu. Ci pierwsi twierdzą, że w razie pożaru są w stanie zareagować bardzo szybko – ich siedziba znajduje się w pobliżu.

Prowadzą stały monitoring

Ostatnio informowaliśmy, że pogarsza się stan pojemników z niebezpiecznymi substancjami w hali w Olkuszu. Pod przykrywką legalnej działalności zgromadziła je tam mafia śmieciowa.

– Wiemy, dzięki monitoringowi prowadzonemu przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, straż pożarną oraz policję, że nie stwierdzono bezpośredniego skażenia środowiska ani zagrożenia zdrowia mieszkańców – mówił nam Michał Latos, rzecznik prasowy Urzędu Miasta i Gminy w Olkuszu.

Badania prowadzone są regularnie, z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu. Należy jednak podkreślić, że sama obecność takiej ilości niebezpiecznych odpadów w miejscu do tego nieprzeznaczonym stanowi potencjalne zagrożenie. Dlatego tak istotne jest uzyskanie dofinansowania, które pozwoli jak najszybciej usunąć ten problem z Olkusza – dodawał.

Tyle że na pozbycie się odpadów potrzeba ponad 6 mln zł. Urzędnicy twierdzą, że miasto samo tych kosztów nie udźwignie, a na wsparcie na razie nie ma co liczyć.

– Nie otrzymaliśmy dofinansowania z Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Będziemy trzymać rękę na pulsie i ewentualnie szukać innych możliwości pozyskania pieniędzy – mówił nam rzecznik.

Służby są w gotowości

Okazuje się, że sprawa niebezpiecznego składowiska absorbuje czas zarówno policjantów, jak i strażaków. Będzie tak do momentu, aż odpady znikną z hali.

Olkuscy funkcjonariusze uczestniczą w działaniach kontrolnych. Realizowane są cykliczne wizje terenowe, mające na celu bieżącą ocenę sytuacji oraz ujawnianie ewentualnych nieprawidłowości.
Agnieszka Stefaniak, Komenda Powiatowa Policji w Olkuszu

W kontrole są zaangażowani zarówno kryminalni, jak i funkcjonariusze z wydziału prewencji. 

Działania mają charakter ciągły i są ukierunkowane na skuteczne przeciwdziałanie naruszeniom prawa oraz ochronę środowiska naturalnego – dodaje Stefaniak.

Policja-zdjęcie ilustracyjne
Policja-zdjęcie ilustracyjne
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

To potencjalne zagrożenie dla ludzi

Składowany materiał w hali jest również pod lupą Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Olkuszu

Strażacy zauważają, że każde składowisko odpadów niebezpiecznych stwarza potencjalne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi.

Zgromadzone materiały w hali na terenie Emalii jak najbardziej stwarzają zagrożenie pożarowe. Jednocześnie należy zaznaczyć, że związki uwolnione do atmosfery podczas ewentualnego pożaru będą stanowić dodatkowe zagrożenie chemiczno-ekologiczne dla mieszkańców miasta.
st. kpt. Mateusz Podsiadło, komendant olkuskiej straży pożarnej

Straż pożarna przekazuje też dobre informacje. – Jeśli chodzi o wycieki substancji zgromadzonych w składowanych pojemnikach, to nie zauważono, aby wydostały się poza halę – podkreśla komendant.

W rejonie składowiska płynie rzeka.

Strażacy raz w miesiącu dokonują oględzin i sprawdzają, czy dochodzi do wycieków poza teren hali.

Gdyby doszło do jakiejś niebezpiecznej sytuacji, jak szybko są w stanie zareagować?

– Czas wyjazdu określają procedury. Teren Emalii jest zlokalizowany naprzeciwko naszej siedziby. Podjęcie działań będzie bardzo szybkie – zapewnia naszą redakcję st. kpt. Mateusz Podsiadło.

Zamiarem było porzucenie odpadów

Krakowska prokuratura twierdzi, że składowisko w Olkuszu ma związek z działalnością zorganizowanej grupy przestępczej, którą miał kierować oskarżony Andrzej N. To prokurent spółki Clif ze Skawiny, o której już wielokrotnie pisaliśmy na naszych łamach.

Kierujący grupą Andrzej N. sprzedał podmiotom gospodarczym usługi odbioru i zagospodarowania odpadów niebezpiecznych o łącznej wartości ponad 23 milionów złotych. Zamiarem jego było porzucenie odpadów, celem uniknięcia kosztów, związanych z ich unieszkodliwieniem – tłumaczyli nam policjanci, którzy znają kulisy sprawy.

Niebezpieczne odpady były składowane w 26 lokalizacjach na terenie kraju, jak również poza jego granicami, np. w Czechach.

Straż pożarna
Straż pożarna
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jak podawał Polsat, prokuratura nie ustaliła rzeczywistych sprawców, którzy ponieśliby koszt utylizacji chemicznych odpadów zgromadzonych w Olkuszu.

– Nawieziono tutaj 160 mauzerów w wyniku działalności przestępczej. Firmy okazały się być postawione na tzw. słupy, które były zarejestrowane w Katowicach. Proceder był bardzo dobrze rozegrany. My nie możemy zrobić nic w świetle prawa. Nie możemy tych mauzerów nawet dotykać – mówił w mediach Paweł Cader, prokurent Olkuskiej Fabryki Naczyń Emaliowanych „Emalia”.

Sprawa grupy przestępczej trafiła do krakowskiego sądu. Proces trwa.

Dlaczego odpady z Olkusza ma usunąć miasto? – Przepisy stanowią, że w sytuacji zagrożenia, a także wówczas, gdy egzekucja obowiązku od faktycznych sprawców okazuje się nieskuteczna, organ wykonawczy gminy – w tym przypadku burmistrz – podejmuje działania zastępcze – informował nas rzecznik urzędu.