Miedwiediew wali ślepakami. W ZMT dronów nie robią. Mają za to „Potwora z Tarnowa”
Wszystko zaczęło się od oświadczenia rosyjskiego MON-u. Ten wskazał na kraje, które pomagają Ukraińcom w produkcji dronów poprzez wytwarzanie do nich części czy podzespołów.
Ogółem wymieniono 21 firm z czternastu państw. Wśród nich była Polska, na której wyeksponowano dwa punkty – Mielec i właśnie Tarnów.
Co na to Tarnów?
Oliwy do ognia dolał Dmitrij Miedwiediew, zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej:
„Oświadczenie rosyjskiego Ministerstwa Obrony należy traktować dosłownie: lista europejskich zakładów produkujących drony i inny sprzęt stanowi wykaz potencjalnych celów dla rosyjskich sił zbrojnych. To, kiedy dojdzie do ataków, zależy od dalszego rozwoju sytuacji. Śpijcie dobrze, europejscy partnerzy” – napisał były prezydent Rosji.
Co mieści się przy ul. Kochanowskiego 30?
Firma mająca mieć cokolwiek wspólnego w Tarnowie z dronami ma mieć siedzibę przy ul. Kochanowskiego 30. Ten adres zna każdy mieszkaniec. To siedziba Zakładów Mechanicznych, które od lat są producentem broni.
– Drony? My na zakładach nie robimy dronów. Nie prowadzimy takiej działalności – mówi w rozmowie telefonicznej Tadeusz Kwiatkowski, wiceprezes „Mechanicznych”.
Wpisujemy w wyszukiwarkę internetową frazę: „ul. Kochanowskiego 30, Tarnów”. Wysypuje się nam natychmiast szereg instytucji znajdujących się pod tym adresem czy w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
Oczywiście, trafiamy na Zakłady Mechaniczne „Tarnów”, bo taki adres firma ma na pieczątce. Ale równie dobrze napotkamy tam zrujnowany budynek byłego jej biurowca, znajdujący się tuż przy pętli autobusowej i centrum przesiadkowym.
W byłym biurowcu znajduje się Miejska Przychodnia nr 6. Przez jakiś czas siedzieli tam również żołnierze WOT-u.
Idąc dziurawą jezdnią w stronę obecnej siedziby zakładów zbrojeniowych mijamy prywatne firmy, które ulokowały się w Tarnowskim Klastrze Przemysłowym. Jest też bistro serwujące domowe obiady.
Nowoczesne biurowce ze stali i szkła sąsiadują z ponurymi ceglanymi budynkami rodem z wczesnego PRL-u. Nad jednym z nich – tym nowszym i tuż przy bramie wjazdowej do ZMT – powiewa flaga Chińskiej Republiki Ludowej. Kilka działek czeka wciąż na zagospodarowanie.
A jeśli chodzi o ewentualne drony? Jak ustalili reporterzy Radia Kraków i Onetu, może tu chodzić o firmę powiązaną z przedsiębiorstwem „Ukraspecsystems”, do której korespondencja adresowana jest również na ulicę Kochanowskiego 30.
Co słychać na zakładach?
Nazajutrz po wypowiedzi rosyjskiego polityka jedziemy na Zakłady Mechaniczne. Chcemy zobaczyć, czy wypowiadane groźby w jakikolwiek sposób poruszyły tarnowską firmę zbrojeniową. Nic specjalnego nie widać.
Ani wzmocnienia ochrony, ani jakichkolwiek patroli poruszających się w okolicach firmy.
Czegoś, co mogłoby wskazywać na poważne potraktowanie gróźb płynących ze Wschodu. Pytamy, czy po ostatnich wypowiedziach ZMT jest w jakiś sposób dodatkowo chronione i zabezpieczana jest produkcja.
– Ze względów bezpieczeństwa nie komentujemy szczegółów dotyczących infrastruktury ani organizacji działalności prowadzonej na terenie spółki – dostajemy krótką odpowiedź od Kingi Matusik z działu marketingu i komunikacji tarnowskich zakładów.
Prezydent uspokaja, radny się denerwuje
Tuż po ukazaniu się wpisu Dmitrija Miedwiediewa głos zabrał prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny. W opublikowanym oświadczeniu prosił o nieuleganie dezinformacji i nierozprzestrzenianie plotek.
W dyplomację postanowił się nie bawić Henryk Łabędź, prezes Zakładów Mechanicznych z lat 2016-2024, obecnie szef klubu PiS w tarnowskiej Radzie Miejskiej. Wystąpieniem Rosjanina jest mocno poirytowany.
– Co on za brednie wygaduje? To jakieś majaki alkoholika, który dorwał się do klawiatury. Może pan tak napisać. A wiem, co mówię. I o rzekomych dronach z Tarnowa i o jego pijaństwie – mówi bez ogródek.
Warto jednak przy okazji pamiętać, że tarnowskie Zakłady Mechaniczne są ważnym punktem na mapie Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Nie wdając się w szczegóły, powiedzmy, że to stąd idą w świat najwyższej klasy karabiny wyborowe i maszynowe, granatniki, moździerze oraz systemy przeciwlotnicze czy przeciwrakietowe.
Miedwiediew drży raczej przed „Tarnowskim Potworem”
Bezapelacyjnym hitem jest nie dron, którego w ofercie nie ma, ale unikatowy system antydronowy. To wspólne dzieło inżynierów z Ośrodka Badawczo-Rozwojowego ZMT oraz naukowców Wojskowej Akademii Technicznej.
Prace nad nim rozpoczęły się w 2018 roku.
Broń waży 1100 kg, z czego ponad połowa to masa modułu uzbrojenia z karabinem bez amunicji. Sto kilogramów przewidziano dla radaru.
– Jednak to nie są sztywne parametry. Te są generalnie do uzgodnienia z odbiorcą. W zależności, gdzie będzie montowany nasz system. Inaczej to może wyglądać na samochodach, inaczej na okrętach. Mówiąc krótko, opracowaliśmy łatwy i szybki sposób montażu na różnych nośnikach – mówi Krzysztof Lustofin, dyrektor Centrum Badawczo-Rozwojowego Zakładów Mechanicznych „Tarnów”.
Do tego dochodzi system optoelektroniczny służący do wykrywania celów, który wyposażony jest w wysokiej klasy kamery dzienne i termalne oraz dalmierz laserowy. I na dokładkę radar na statywie, który jest zdolny do wykrywania najmniejszych dronów, z odległości nawet do 15 km.
Tarnowski antydronowy system potrafi oddać 3,6 tysiąca strzałów w ciągu minuty, czyli 60 strzałów na sekundę. Pociski wylatują z czterolufowego karabinu maszynowego o kalibrze 12,7 mm, który waży 50 kilogramów.
W ten sposób można zneutralizować drony na dystansie do 1,2 km. A stacja radiolokacyjna jest w stanie wykryć drona, który waży nawet mniej niż sto gramów z odległości 3,5 km.
Tarnowski antydron sprawdza się również w ochronie sieci energetycznych, punktów zaopatrywania w paliwa, wodę, sieci telekomunikacyjnych, Internetu, systemów bankowych, sieci kolejowych i drogowych, mostów, szpitali czy systemów ratowniczych.
Bać się go powinny, oprócz tego, co lata, także lekkie pojazdy opancerzone.
Nad tarnowskim produktem cmoka z zachwytu cały świat. A kolejka chętnych do nabycia jest tak długa, że zakłady nie muszą się martwić o produkcję przez najbliższych kilka lat.
I warto przypomnieć, że kapelusza przed jego możliwościami chylili nawet Rosjanie długo przed inwazją na Ukrainę. I to oni nazwali urządzenie „Potworem z Tarnowa”.